Magda Gessler i upadek gruzińskiej legendy

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w restauracji "Tibilisi" w Warszawie.
W drugim odcinku nowego sezonu Kuchennych Rewolucji prowadząca wyruszyła na ratunek umierającej, zaniedbanej gruzińskiej restauracji „Tibilisi”.

Restauracja „Tibilisi”, bohaterka dzisiejszego odcinka, mieści się w Warszawie, a konkretniej na Mokotowie. Otworzyła ją dziesięć lat temu pani Zina, gruzińska kucharka z ogromnym talentem, za sprawą której w lokalu nigdy nie było pusto, a ludzie wracali z burczącymi brzuchami i uśmiecham na twarzach. Niestety, w roku 2010 kobieta zmarła, a interes przejęły jej trzy córki: Inga, Tamara i Kasia. Ta ostatnia została właścicielką, pierwsza szefową kuchni, środkowa zaś pojawiała się z doskoku, tylko jak potrzeba było dodatkowej pary rąk do pracy, na co dzień zaś przyjmowała rolę obserwatora. I z pozoru wszytko było jak należy, a interes się kręcił. Z pozoru. Córki bowiem zajęte były własnymi sprawami, restaurację traktując po macoszemu. Nie dbały o jakość produktów, a nawet o ich zakup. Lokal otwierały o różnych porach, a klientów traktowały jak zło konieczne. Nie minęła nawet połowa czasu, przez który „Tibilisi” była znana i lubiana, a legenda upadła.

By uratować resztki miejsca pamięci o mamie, siostry próbowały rozmaitych sposobów poprawy sytuacji, ale tylko się przez nie zadłużały. Ostatecznością, przy okazji mniej kosztowną, okazał się telefon do Magdy Gessler. Ona prośbę o pomoc potraktowała jako wyzwanie, u progu lokalu stając w pełni sił, a także nie szczędząc sobie komentarzy. Pierwszy przytyk, jaki w tym odcinku usłyszeliśmy, dotyczył „suchego wyglądu” zewnętrza. Do wnętrza za bardzo przyczepić się nie mogła, bo poza kilkoma dziwnymi ozdobami nie wyglądało ono źle. Zła była natomiast kuchnia. Tego dnia dania przygotowywała Tamara, więc choć siostry zadbały, by wyjątkowo z karty można było zamówić każdą pozycję, jedzenie po prostu nie miało smaku. Zostało przygotowane z półproduktów, na dodatek mrożonych, było niedoprawione, rozwodnione, rozgotowane lub niedopieczone. Mięso z baraniny składało się w jednej milionowej procenta z barana, a ukoronowaniem nędznej sytuacji „Tibilisi” były niepochlebne komentarze w internecie. Słowem: katastrofa.

Magda Gessler jak zwykle podjęła się trojakiej rewolucji: wizualnej, kuchennej i mentalnej. Wnętrza kazała przemalować na turkus i morelę, dodatki dobierając w zgodzie z inspiracją owocem granatu. Ponadto przywróciła ladę z czasów Ziny, w której można podejrzeć rodzaje jedzenia dostępne w karcie. Kuchennie dodała smaku i podrasowała gruzińskie gotowanie, by było nieco bardziej polskie. Mentalnie zaś udowodniła siostrom, że odpowiedzialnością za ich niepowodzenia są lenistwo oraz brak przykładania się. Zabrała je do filii gruzińskiej restauracji w Piasecznie, która wiele lat wcześniej przeszła Kuchenną Rewolucję i stała się wspaniała. Czy siostry wyciągnęły z tej przygody jakieś wnioski? Na pewno. Kiedy Magda Gessler wróciła na miejsce, by sprawdzić trwałość efektów, była zadowolona. Jeśli więc znajdziecie się któregoś dnia w Warszawie i zachce się wam porządnej baraniny, wiecie, gdzie się kierować. Magda Gessler poleca.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat