Magdę Gessler wita restauracja bez stałego menu, bowiem codziennie rano szef kuchni decyduje co będzie mógł przygotować, w zależności od zawartości spiżarni. Taki brak wyboru dań odstrasza potencjalnych gości, ale kucharz tłumaczy się brakiem chłodni i dodatkowej lodówki. Namiastka karty to menu w języku niemieckim z cenami dla zagranicznych turystów wyciągnięta z zakamarków z daniami, które… nie można przygotować na bieżąco.
Szef kuchni zaproponował Magdzie Gessler całkiem przyjemnie brzmiące: krem z batatów, beef strongonow drobiowo – wołowy z kluseczkami, carpatio z polędwicy wołowej i torcik czekoladowy.
Magda Gessler próbuje: krem z batata jak krem z polskich warzyw z przewagą selera. Carpatio kryje w sobie wszystkie zapachy zamrażarki, suche bez koloru, bo… „zamrażarka nie trzyma zimna” – tłumaczy beztrosko szef kuchni Bartek. Kluski jak uleżałki, beef stragonof ala homar w przyprawach do ryb. Ohydny deser z przewagą emulgatorów bez smaku prawdziwej śmietany.
W kuchni czeka kilkunastoletni brud wgryzający się w prl-owskie patelnie z aluminium i stare formy do babek. Przeterminowane przyprawy lądują na głowie kucharzy.
Kelner na rauszu od rana, z dużym nadciśnieniem ucieka… przed Magdą Gessler i lekarzem.
Bałagan w komunikacji, bałagan w kuchni i na Sali. Międzynarodowa ekipa przystępuje do wielkich porządków. Szorują wszyscy: od kelnerów, poprzez księgowe, managera aż do niemieckiego właściciela.
Powstaje „Śniadaniarnia”. Sala śniadań staje się biało-turkusowo, błękitna. Na starej boazerii ludowe wzory. Mleczne dekoracje z kubkami i krową. Bufet w pełni widoczny dla gości, tak aby widzieli jak wszystko jest na bieżąco przygotowywane.
Ogromny bufet śniadaniowy ciepło – zimny będzie podawał wszystko na świeżo:
Miesiąc później:
Śniadaniarnia w hotelu Corum działa, ale… jak za starych złych czasów. Podgrzewacze z zimną jajecznicą i parówkami, stare masło z kolacji, cienkie tarty, naleśniki jak w barze z epoki PRL –u.
Magda Gessler zdecydowanie nie poleca!
TK
Fot. TVN
Komentarze