Ósmy odcinek siódmego sezonu „Kuchennych rewolucji” okazał się zadziwiająco spokojny, a przez to nieco usypiający. Nie było ani jednego skoku adrenaliny, ani sekundy oburzenia, czy cienia szansy na niepowodzenie. Wszystko przebiegło sprawnie i szybko, jakby przyjazd Magdy Gessler był wyłącznie formalnością, a cała rewolucja działa się gdzieś poza nią. Jedynym niepasującym elementem był upadek prowadzącej po przekroczeniu progu restauracji, ale cóż – było mokro, a poślizgnąć się rzecz ludzka.
„Carska” powstała jako elegancka, ekskluzywna restauracja w odremontowanym, XIXwiecznym budynku w Legionowie, gdzie w przeszłości stacjonowały wojska. Właścicielki – 35letnia Renata oraz 44letnia Beata, związały się umową na trzydzieści lat, przy czym w razie niepowodzenia nie mogły otworzyć w tym miejscu czegoś innego. Adnotacja brzmiała „tylko restauracja”. Wnętrze przygotowały, jako możliwie najbardziej eleganckie, godne cara, a do menu wprowadziły polsko-rosyjskie dania. Zatrudniły dwie menadżerki, jedną od kuchni – 40letnię Lenę z Rosji, drugą od całej restauracji – 30ltnia Paulinę. Problemem okazał się jednak brak klientów, który tłumaczyły złą widocznością miejsca oraz jego słabą reklamą. Magda Gessler, do owych zarzutów, dodała jeszcze nieciekawy, niezachęcający szyld, przeciętnej jakości, choć dosyć smaczne, potrawy oraz źle ubrane kelnerki. Zarządziła mini pokaz, podczas którego dziewczyny mogły się poczuć prawie jak w Top Model, doradziła, jak powinny, a jak nie powinny nosić ubrania, a następnie przedstawiła plan zmian. Wcześniej jednak, by wykrzesać z załogi nieco więcej energii, zorganizowała wyprawę do szkółki tańca, gdzie odbył się szybki kurs. Było wesoło i zabawnie. Po zaszczepieniu nowego, wschodniego ducha, ruszyli z powrotem do restauracji, by rewolucja mogła się dokonać.
Dobrze przyrządzona dziczyzna, piękny, robiący wrażenie samowar i rosyjska muzyka w tle. Ciekawsze, bogatsze, bardziej carskie wnętrza, zadowolona klientela, czysto rosyjskie menu oraz nowe zasady obsługiwania klientów – czego chcieć więcej? Rewolucja prosta, łatwa i przyjemna. Ludzie chętni do współpracy, a przede wszystkim szczerzy. Sielanka. Także po powrocie wszystko okazało się być wprost idealnie. Aż miało się ochotę zapytać, czy to na pewno „Kuchenne rewolucje” i co się stało z Magdą Gessler? Ale nie ma się co bać, za tydzień na pewno nadrobi straty i uderzy ze zdwojoną siłą. Zapamiętajmy zatem ten dzień obyczajówki, bo za tydzień wróci dramat, a może i horror.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. Archiwum TVN
Komentarze