Magda Gessler robi gwiazdę z Charliego

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w restauracji "Charlie’s" w Nowym Dworze Mazowieckim.
Czwarty odcinek Kuchennych Rewolucji powinien był minąć szybko niczym wydawanie dań typu fast food, coś jednak zakłóciło rytm.

W Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie przez długi czas brakowało amerykańskich restauracji, lokal postanowiła otworzyć para: Karol i Agnieszka. Oboje marzyli o własnym interesie, sam Karol natomiast pokochał smak fast foodu, pracując za granicą w tego typu barach. Lokal nazwali „Charlie’s”, urządzając go stylowo, prawdziwie amerykańsko i nowocześnie. Wszystko zapowiadało się idealnie, ekipa została zatrudniona, menu opracowane. I wtedy właśnie zaczęła się krótka kariera restauracji. Krótka, zakończona bowiem została w dniu otwarcia, a przynajmniej tak twierdzą właściciele. Zwabionych hasłem nowości ludzi pojawiło się tak dużo, że kucharze nie dawali sobie rady z gotowaniem, a kelnerki myliły zamówienia, ponadto wszystko trwało zbyt długo i nie zawsze smakowało tak, jak powinno. Niemożliwością byłoby jednak skreślenie „Charlie’s” tuż po pierwszym razie, w końcu ludzi w mieście jest trochę więcej, niż przyszło pierwszego dnia. Następne dni powinny więc wyglądać lepiej, spokojniej. Ale nie wyglądały. Nadal mylono zamówienia i podawano niedopieczone potrawy, a nerwowy Karol chodził po zapleczu, bluzgał, krzyczał – co według Agnieszki słyszeli klienci – i walił pięściami w ściany, zostawiając dziury. Tu już musiała wkroczyć Magda Gessler.

Prowadząca zawitała w progach ładnej restauracji, kręcąc nosem. Już przed drzwiami czuła, że coś jest nie tak z zapachem. Albo raczej smrodem. Wiedziona intuicją, kazała przynieść szklankę frytury, a następie poleciła wypić łyżkę Karolowi. Mężczyzna posłuchał i przyznał rację, że towar nie jest najlepszej jakości. Ale to był tylko wierzchołek góry lodowej, pod spodem kryły się bowiem: długi czas oczekiwania, gotowce z torebki zamiast własnych wyrobów, na dodatek marnej jakości, wszystko identyczne w smaku i „prymitywne”, jak podsumowała Magda Gessler. Opuszczając „Charlie’s” orzekła, że nie zmieni mu profilu całkowicie, ale z fast foodu zrobi street food – zdrową amerykańską alternatywę śmieciowego jedzenia, które tutaj zastała.

W trakcie rewolucji zmieniono wnętrza na bardziej kolorowe, a do nazwy restauracji dodano przedrostek „Star”. Gessler zaprosiła również na degustację dzieci, stając w opozycji do sklepikowej reformy w szkołach i zachęcając młodzież do jedzenia burgerów, frytek oraz shake’ów. Niestety, ekipa „Charlie’s” nie podołała zamówieniom nawet tak małych i z pozoru wszystkożernych ludzi. Zdecydowanie lepiej poszło im podczas powitalnej kolacji, gdy właściciele zmobilizowali się, by wypaść dobrze.

Mobilizacja nie trwała jednak zbyt długo, a zapał Karola i Agnieszki okazał się słomiany. Po powrocie Magda Gessler zastała kuchnię zaledwie poprawną, częściowo pozbawioną smaków, wykonaną z innych receptur. „Poszli na skróty” – tak powiedziała o właścicielach. Niemniej lokal poleciła, mówiąc o przyjemnym klimacie i kuchni, która może i nie jest, ale zdecydowanie mogłaby być dobra. Czy będzie? To musicie sprawdzić sami.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat