Magda Gessler w greckiej tragedii

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w restauracji greckiej w Głogowie.
Wojna charakterów, nie-grecka grecka restauracja i tragiczne love story na kuchennym tle. Oto odcinek, który wprost nie mieści się w głowie!

Głogowski rynek, zniszczone kamieniczki, uliczka pełna nieczynnych lokali. Choć dla punktów gastronomicznych taka sytuacja zdawałaby się rajem, grecka tawerna „Ellada” miała problem nie tylko ze zdobywaniem nowych klientów, ale w ogóle z funkcjonowaniem. Jej właściciele – 42letni Grek Anas oraz jego 34letnia partnerka Magda, zrzucali winę na mieszkańców Głogowa. To oni nie wiedzieli, co dobre, i woleli fast foody od dań z porządnych restauracji. „Ellada” została otwarta rok temu, kiedy to para była jeszcze pełna marzeń i nadziei. Niestety, życie zweryfikowało jej plany, przemieniając bajkę w horror. Dość spora ekipa, jak na tak mały lokal, zaczęła kosztować ich więcej, niż zarabiali. Do tego składniki greckich potraw, które z czasem przestali w ogóle sprowadzać, brak jakiejkolwiek reklamy i ciężkie charaktery właścicieli. Wszystko to było tylko gwoździem do trumny. Właścicielka wykonała telefon do Magdy Gessler z prośbą o pomoc. Czego oczekiwała? To akurat dobre pytanie, gdyż odpowiedź wcale nie jest taka prosta. Po przyjeździe prowadzącej okazało się bowiem, że Grek odmawia słuchania jakichkolwiek rad, a tym bardziej podporządkowywania się zaleceniom, a jego żona uparcie twierdzi, że mąż gotuje dobrze i w tej materii nie trzeba nic zmieniać. W czym zatem widziała problem? I po co zadzwoniła po Magdę Gessler?

Po przekroczeniu przez restauratorkę progu „Ellady” pomyślałam sobie, że jest tam całkiem ładnie, ewentualnie można by więcej postawić na stołach. Zastanawiałam się też, co powie prowadząca. Choć spodziewałam się marudzenia, ona także pochwaliła wystrój wnętrz. W przeciwieństwie do poprzedniego odcinka, z menu wybrała dużo potraw, nie wybrzydzając i nie prosząc o odmierzanie dziwnie małych porcji. Niestety, ani jeden kęs jej nie zasmakował. Wszystko było tłuste, gumowe i niejadalne. Swoją opinią trafiła Anasa prosto w serce. Jego żona, Magda, trochę popłakała, trochę pokłóciła się z prowadzącą, ale koniec końców dała za wygraną i poprosiła o pomoc, jednocześnie godząc się na wszystkie propozycje zmian. Nowa postawa właścicielki na tyle spodobała się Magdzie Gessler, iż w tym odcinku, zamiast atrakcji dla całej załogi restauracji, zaprosiła tylko ją do salonu tatuażu. Zaproponowała, by Magda usunęła sobie stary tatuaż „no future” z nadgarstka. Właścicielka „Ellady”, zamiast skorzystać z szansy na gładką, czystą rękę, powiększyła tatuaż, przerabiając napis w ogromną postać wojownika, podobno „starego greka” z niebieskim okiem. Magda Gessler była przerażona, mąż raczej zadowolony. Dodatkową przyczyną tego zadowolenia były także nadciągające zmiany – m.in. nowe, jeszcze ładniejsze wnętrze i menu wzbogacone o prawdziwe, greckie dania ze świeżych produktów. Symbolem nowego startu była także zmiana nazwy z „Ellady” na „Viva Grecja”. I cóż tu dużo pisać, rewolucja się powiodła. Odcinek był mocno emocjonalny, a przez to wyjątkowy i trzymający w napięciu. Wreszcie coś świeżego, prawdziwego i oryginalnego. Oby więcej takich!

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat