Magdę Gessler przywitały na wschodzie dania iście jak z chińskich budek. Wszystko sztuczne, bez smaku: rosół – woda z kluskami, sos gulaszowy do placków jak kisiel, Gulasz – mąka z warzywami, zakwas do żuru robiony w minutę.
Dodatkowo brak koncesji na alkohol, więc nie można się napić ani piwa, ani wina.
W kuchni dwie panie gotujące z szefem nieobecnym, a zarządza znawca golonek, które nadają się do wyrzucenia. A właściwie rządzi brat, który jest chory i powinien być w domu i dlatego zastępuje go córka. Poplątanie z pomieszaniem.
Na szczęście ciepłe rozmowy z córką uzależnioną od ojca i odesłanie tatusia do domu umożliwiają przeprowadzenie skutecznej rewolucji.
Wnętrze odnowione z klimatem: świeże kwiaty, jasne zasłony, koronki, obrusy na stołach, lampki i świece. Dawny skansen stał się przytulną babciną chatą.
Na kolację śledź po węgiersku, placki z gulaszem węgierskim na winie, kozi ser z papryką.
Na otwarciu węgierska orkiestra i moc gości zachwyconych tatarem śledziowym, plackami i węgierską kuchnią.
A po jakimś czasie… ładna węgierska karta menu, piwo i wino i pyszne jedzenie, czyli udana rewolucja.
TK
Fot. TVN
Komentarze