Magda Gessler w nieapetycznej, apatycznej restauracji

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w Restauracji Relax w Chełmie.
Kiedy zbliża się Magda Gessler, warto zaparzyć sobie uspokajające ziółka. Czy to właśnie do tej rady zastosowały się kucharki z piątego odcinka Kuchennych Rewolucji?

Wschód Polski, wielokulturowe miasto Chełm, dzielnica kolejowa, parter dawnego hotelu robotniczego, a tam PRL’owska stołówka zakładowa o wątpliwie zachęcającej nazwie „Relax”. Miejsce to rok temu przejął 40letni Mirek, który postanowił nie wprowadzać żadnych zmian w wystroju, czując respekt wobec związanej z nim historii i wyczuwalnego klimatu. „Relaxem” nie zarządzał jednak sam, gdyż do pomocy miał 31letnią menedżerkę Sylwię. Nie we wszystkim się zgadzali, mieli bowiem inne zdanie na temat cen posiłków, sposobów ich przygotowywania czy doprawiania, ale byli dla siebie bardzo życzliwi. W kuchni panował tłok. Pracowało tam wiele kobiet, które miały nikłe pojęcie o wykonywanym przez siebie zawodzie. Tak upłynął rok. Z racji, iż klientów nie przybywało, zrozpaczeni Mirek i Sylwia zadzwonili po Magdę Gessler, widząc w niej ostatnią deskę ratunku.

Przyjazd prowadzącej Kuchennych Rewolucji był tym razem inny. Postawiła na anonimowość, do zamówienia dań zatrudniając inną osobę. Było to bardzo sprytne, gdyż ekipa „Relaxu” nie wiedziała, dla kogo gotuje. Ale czy na pewno? Jeśli się głębiej zastanowić, sprytna okazała się nie anonimowość Magdy Gessler, ale raczej oszukanie widza programu. Ciężko bowiem nie zorientować się, kto w rzeczywistości zamawia posiłek, jeśli po pierwsze – prowadząca głośno dyktuje swojemu pomocnikowi, co ten ma mówić do telefonu, a po drugie – wokół kucharzy kręci się cała ekipa programu Kuchenne Rewolucje, filmując nie tylko moment gotowania, ale i samą rozmowę telefoniczną. Trzeba być wybitnie… zmęczonym, żeby nie odkryć podstępu – pułapki zastawionej na widza, a nie na pracowników. Bez względu jednak na to, czy wiedzieli czy też nie, dania przygotowali niesmaczne. Niezadowolenie Magdy Gessler było proporcjonalne do wielkości porcji. A wielkość, trzeba przyznać, nie budziła żadnych zastrzeżeń. Na drugi dzień, gdy prowadząca wreszcie zawitała w progach restauracji, natknęła się na masę apatycznych kucharek, które oskarżyła o zażycie Validolu, wypicie melisy lub innych ziółek uspakajających. Postanowiła także sprawdzić ich wiedzę zawodową. Niestety, ignorancji i braku podstawowych wiadomości nie dało się ukryć. Co więcej, jedna z dziewczyn – praktykantka tuż po szkole, potrafiła wyłącznie zagotować wodę. Kto i po co ją zatrudnił? Oto jest pytanie! Magda Gessler kazała jej opuścić kuchnię, by móc dokonać rewolucji, którą jeszcze dzień wcześniej uznała za niemożliwą.

W dniu ostatecznym nad garnkami stały nie tylko pełne sił kucharki z odświeżoną wiedzą kulinarną, ale także sam Mirek. Do kamery wyznał „jak nie ma komu pracować, czasem stoję na kuchni”. To ciekawe. W restauracji, w której siły rozkładają się mniej więcej pięć kucharek do zera klientów nie ma komu pracować? Jak widać w Polsce możliwe jest wszystko. I być może z tego właśnie powodu Magda Gessler postanowiła zrezygnować z naszego kraju na rzecz wschodnich sąsiadów. Restaurację przemianowała bowiem na „Lwowską” z dedykacją dla tych, którzy mieli okazję zwiedzić to piękne miasto i zakosztować tamtejszych dań. W ramach poczęstunku zarządziła przygotowanie ukraińskiej sałatki vinaigrette na kanapkach, która zdawała się zachwycać przechodniów. Wnętrze zmieniło się z brzydkiego w… brzydkie, niestety. Choć Mirek wcześniej podkreślał, że Chełm to nie jest miasto lubujące się w wystawnych, eleganckich restauracjach, Magda Gessler puściła jego słowa mimo uszu i właśnie na taką postawiła. Albo raczej próbowała, bo efekt wyszedł taki sobie. Łatwo zauważyć różnicę między drogim lokalem z klasą, a tanią stołówką tylko próbującą taki lokal udawać. Jeśli jednak chodzi o smaki, po powrocie prowadzącej niemalże wszystkie stoły były zajęte, więc jeśli przyjąć, że klienci naprawdę nie wiedzieli, że przyjedzie, to rzeczywiście musi im tam smakować. Podsumowując – w tym odcinku choć szału nie było, rewolucja się powiodła, a Magda Gessler pod koniec zaprosiła wszystkich nas, widzów, do odwiedzenia odnowionej restauracji. Czy ktoś da się skusić?

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. Archiwum TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat