Magda Gessler w zimnej zamkowej atmosferze

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w restauracji "Zajazd pod Zamkiem" w Kętrzynie.
Dziewiąty odcinek Kuchennych Rewolucji rozegrał się w Kętrzynie, gdzie w pobliżu krzyżackiego zamku stoi sobie pewien zajazd.

Jest w Polsce takie miejsce, gdzie stoi pokaźny krzyżacki zamek. W jego cieniu chowa się zaś niewielka, elegancka restauracja, w której dotąd można było zjeść smacznie, ale niestety dość drogo. Nie trzeba było za to martwić się o jakość produktów, warunki przygotowywania posiłków czy czystość naczyń. Nad porządkiem i smakiem pieczę sprawiały bowiem trzy kucharki, jedna właścicielka i jeden współwłaściciel u jej boku. Przez kilkanaście lat wiodło im się, jak w bajce. Ktoś jednak rzucił na okolice zamku zły urok, a restauracja zapadła w niemalże stuletni sen. Do jej czerwonych wrót zbliżali się wyłącznie smutni uczestnicy styp, zaś cała reszta roześmianych mieszkańców miasta omijała pochmurne podwórza z daleka. Cóż to było za miejsce i w jakimże województwie się znajdowało? To miała odkryć tropicielka smaku i kulinarna dobra wróżka – Magda Gessler.

U czerwonych bram „Zajazdu pod Zamkiem”, znajdującego się w warmińsko-mazurskim Kętrzynie, wróżka Gessler pojawiła się dnia pięknego i pogodnego. Patrząc na zewnętrze lokalu poczuła optymizm, który wcale nie opuścił jej po przekroczeniu progu. W środku zastała bowiem tak rzadko spotykany porządek, czystość i elegancję. Smaki potraw również jej nie zawiodły, choć nigdy nie ma tak, żeby nie mogło być lepiej. Na tamten moment jedynym elementem do poprawy były wysokie ceny. Szybko stało się jednak jasne, iż to nie one odpowiadają za pustość w sali, ale rzucony na nią urok „zachowawczości” właścicielki Ewy, która uśmiechała się wyłącznie półgębkiem, a prawić komplementów i doceniać pracownic najzwyczajniej nie potrafiła. Smutnej atmosfery nie umiał także przełamać jej brat Stanisław, ewidentnie znajdujący się pod balowym, jak na okolice zamku przystało, kobiecym pantofelkiem. Tu pomóc mogła tylko magia i sprawne machnięcie różdżką Magdy Gessler.

Czary-mary i restauracja ożyła. Rewolucja była szybka i sprawna. Jak się okazało, ściągnąć czaru wcale nie było tak trudno. Wystarczył mały makijaż dla Ewy ala Maja Sablewska, szczera konfrontacja właścicieli z ekipą kuchenną oraz nowe, odczarowane z wygórowanych cen menu. Zajazd stał się królestwem kuchni dworkowej XIX wieku, czerwone wnętrza zaróżowiły się dziewczęcym wstydem, a ekipa powiększyła się o kolejnych parobków.

Po ostatniej, rozczarowującej rewolucji ta okazała się bajeczna, pozwoliła odpocząć zmęczonym bluzgami i krzykami wróżki Gessler uszom widzów, a także natchnęła wszystkich optymizmem. Jeśli więc wasze brzuchy są puste, a portfele zasobne, nie zapomnijcie zajechać do „Zajazdu pod Zamkiem”, popuszczając uprzednio pasa!

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat