Okolice Trójmiasta, a dokładnie Pruszcz Gdański, to miejsce akcji piątego odcinka Kuchennych Rewolucji. Na nowoczesnym osiedlu wśród nowoczesnych bloków powstała nowoczesna restauracja z nowoczesnym wystrojem i nowoczesną kartą. Nazwana została „Kaskada smaku”, a jej matką-założycielką była Małgorzata, którą w trudach pracy wspierał mąż Krzysztof. Choć kobieta miała ogromne chęci, a prowadzenie lokalu gastronomicznego było jej marzeniem, nie do końca wiedziała, jak to robić. Skrupulatnie zaprojektowała wnętrza, wraz z szefem kuchni – Tomaszem – ułożyła długą i ekskluzywną kartę, ale to nic nie dało. Klientów jak nie było, tak nie przybyło.
Zanim lokal odwiedziła Magda Gessler, mieliśmy okazję zapoznać się z teorią Krzysztofa, wedle której fiasko „Kaskady smaku” w dużej mierze było winą Tomasza. Mąż właścicielki nie ukrywał, że go nie lubi. Relację, w jakiej pozostawał z jego żoną, nazwał „dupowłażeniem”, dodając do tego, że „nie lubi ludzi, którzy bez mydła wchodzą w dupę” oraz jak rozmawia z żoną „widzi w ustach jego łeb”. Stwierdził, że Tomasz „urobił sobie Małgorzatę”, zdobył jej pełne zaufanie i czuje się bezkarny. Teorię tę potwierdziła kelnerka Ewelina oraz sama Małgorzata, której pracownicy nie raz skarżyli się na zachowanie szefa kuchni.
W końcu przyszedł czas na prowadzącą Kuchennych Rewolucji, która dla odmiany na wejściu pochwaliła odwiedzany lokal – za atrakcyjną nazwę. Kiedy jednak przekroczyła próg, uszczypliwie zapytała, czy była tu wcześniej perfumeria, bo dziwnie pachnie. Dodała również, że czuć proszkiem do prania, jakby miał on cokolwiek wspólnego z perfumerią. Zajęła miejsce przy oknie i zajrzała do podejrzanie starodawnej i ciężkiej karty dań, którą też skrytykowała. Uznała, że im więcej potraw na liście, tym większe prawdopodobieństwo, że są mrożone, a to nie zachęca. Czytając nazwy dań, oburzyła się, że właściciele kompletnie nie dostosowali smaków do okolicy, w której otworzyli lokal. Bogate i pretensjonalne wymysły Tomasza – na dodatek wcale nie tak smaczne, jak sądził – nie tylko nie miały szansy ściągnąć klientów, ale także powodowały, że Małgorzata musiała dokładać do interesu.
Tym razem podczas rewolucji było dużo obrażania się, wychodzenia, a w jednym wypadku nawet niewrócenia. Gessler znalazła w kuchni dużo brudu – nawet więcej niż czystości – za którego powstanie nikt nie chciał wziąć na siebie winy. Ponieważ zabrakło osoby, która neutralnie sprawowałaby pieczę nad wszystkim, dodatkowe zadania przypadły kelnerce Ewelinie. A szkoda, bo mąż właścicielki radził sobie świetnie, przy okazji będąc najrozsądniejszym bohaterem piątego odcinka i moją ulubioną postacią.
„Kaskady smaku” zostały przemianowane na „Zawijane”, barowe wnętrze ustąpiło jasnemu i kwiecistemu, według mnie dużo gorszemu, a obszerną kartę zastąpiło parę sprawdzonych i – zgodnie z nazwą – zawijanych dań. Goście na oficjalnej kolacji byli zadowoleni, podobnie jak Gessler po powrocie. Jeśli zatem w wakacje udacie się w podróż nad polskie morze, nie zapomnijcie wpaść do Pruszcza Gdańskiego na dobrą roladkę.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze