Film „Jesteś Bogiem” właściwie nie opowiada o losach samego Magika, ale o działalności grupy Paktofonika. Błogosławieństwem jak i nieszczęściem dla samej grupy, jak i filmu, była ogniskująca na sobie wszystko postać Piotra „Magika” Łuszcza.
Lata 90. były okresem niewiarygodnych przemian zarówno w muzyce, jak i ustrojowych. Niesamowite tępo spraw nie pozwalało na tak głębokie podziały jak obecnie, a muzyka stawała się uniwersalnym remedium na wszystko i dla wszystkich. W czasach, kiedy mp3 było nieznanym skrótem, a ci, co mogli przegrywać kasety, cieszyli się największą popularnością, na świat wypłynęła Paktofonika.
Nieważne czy na plecach Kalibra 44, czy dzięki własnej charyzmie, grupa zaistniała i miała się dobrze aż do samobójczej śmierci Magika. Zasługują oni w pełni na ekranizację swoich dziejów. Tutaj pojawia się tragizm. Pomimo, że film „Jesteś Bogiem” opowiada o losach całej grupy i o wszystkich jej członkach, to najbardziej absorbujący jest właśnie Magik. To on nadaje dramatyczny obrót sprawom, to on popełnia błędy, które potem rzutują na wszystko i wszystkich. W filmie o grupie dominuje indywidualizm jednostki.
Polskie kino ma dwa skrajne bieguny. Jeden - deklarujące skrajny kretynizm komedie sięgające poniżej krytyki i drugi– mocne filmy czarno-szare wyostrzające beznadziejną pustkę i pogłębiające zdołowanie. Niestety, tylko filmy przykre i opowiadające o trudnościach, się u nas docenia. Nie ma happyendów, a życie to jedynie zlew pełen pomyj.
Za każdym razem, gdy jakakolwiek krytyka przyklaskuje filmom opowiadającym o losach najcięższych i pełnych beznadziei, kreujemy obraz dobrego kina jako kina dramatu. Nieumiejętność stworzenia dobrej wielkobudżetowej produkcji świadczy o kondycji polskiej kinematografii. Pomimo dołującego trendu, film „Jesteś Bogiem” to bardzo dobry film, który warto obejrzeć. Niestety, rzeczy dobre wyrastają na dramacie.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
„Jesteś Bogiem”, reż. Leszek Dawid, Polska 2012
Komentarze