Uczestnicy musieli przygotować potrawę używając jedynie składników z tajemniczej skrzynki. Dodatkowo danie musiało pasować do wina Joego Bastianicha. Dla najsłabszych przygotowano zadanie dodatkowe, polegające na przyrządzeniu hamburgera godnego podania w dobrej restauracji. Kto musiał dziś się z nim zmierzyć?
Zdawałoby się, że po ostatnim gotowaniu dla krytyków uczestnicy nie będą już przygotowywać dań dla bardziej wymagających jurorów. Myślenie te okazało się jednak błędne i dziś danie z kuchni włoskiej gotowano dla Joego Bastianicha, wymagającego krytyka. Dodatkowo musiało się ono komponować z winem, produkowanym przez niego we Włoszech. Zawodnicy mieli już przygotowany makaron tagiatelle, jednak na wstępnie Joe zaznaczył, że będzie pod wrażeniem, jeśli zdecydują się na zrobienie własnego.
Kinga nie zna się na kuchni włoskiej, w dodatku nie pije alkoholu, więc skomponowanie dania pasującego do wina mogło być dla niej szczególnie trudne. Zdecydowała się przygotować tagiatelle z prażoną dynią, szpinakiem, ricottą, pancettą i rozmarynem. Niestety nie dało się ukryć, że nigdy nie jadła włoskiego makaronu - jej potrawa nie przypominała wcale dania tej kuchni.
Agnieszka od wielu lat żyje we Włoszech, a makarony przygotowuje na co dzień. Do wina dobrała ravioli nadziewane krewetkami tygrysimi i dynią, w maśle krewetkowym ze smażoną krewetką. Bastianich pochwalił ją za technikę, mówiąc że nie da się ukryć, iż kuchnia ta nie jest jej obca. Całe danie zostało uznane za pięknie podane i bardzo smaczne, a Agnieszka sama nie skromnie stwierdziła, iż uważa że jej makaron był dziś najlepszy.
Basia uznała, że takiego gościa nie wypada podjąć makaronem z paczki i zdecydowała się pierwszy raz w życiu zrobić ravioli z farszem krewetkowym na szpinaku z winnym sosem i smażona krewetką. Z doborem potrawy trafiła idealnie, sam Joe właśnie takie danie podaje najczęściej do swojego wina. Niestety, jej ciasto okazało się być za grube i za ciężkie, a choć juror skrytykował połączenie ryby z serem, to farsz mu smakował.
Janek kolejny raz uznał, że zaryzykuje i znów tworzył przepis na bieżąco, gotował tagiatelle z serem ricotta, szynką parmeńską, czarnymi oliwkami, pieczoną dynią i parmezanem. Niestety, jego danie stało się ilustracją do powiedzenia „co za dużo to nie zdrowo”.
Miłosz przygotował tortellini nadziewane riccottą, dynią, szpinakiem, serem marscarpone, z grillowanymi krewetkami tygrysimi. Wypicie całej butelki wina najwyraźniej mu pomogło – Joe Bastianich pochwalił jego technikę toretlini i całe danie.
Michał zdecydował się na ravioli nadziewane pastą z dyni, ricotty, szpinaku i mozarelli, z parmezanem. Krytyk pochwalił go za odwagę podania mu tak prostego dania. Ryzyko opłaciło się, składniki komponowały się idealnie, a całe danie świetnie pasowało do wina.
Maciek choć gotował danie z kuchni, którą zna – sam mieszkał we Włoszech przez kilka lat, to jego tagiatelle z krewetkami tygrysimi, w sosie z dyni, pomidorków koktajlowych, szpinaku i białego wina, okazało się zbyt proste i nie przywodzące na myśl smaków znanych z Włoch.
Najlepsze danie przygotował dziś Michał, zaszczycony przez Bastianicha najwyższym komplementem – jego ravioli smakowało jak przyrządzone przez osiemdziesięciopięcioletnią włoszkę. Wraz z nim w szczęśliwej trójce znalazła się Agnieszka za danie niczym spod ręki dobrej gospodyni z Mediolanu oraz Miłosz, którego tortellini nie powstydziłby się szef kuchni.
Wśród trójki najgorszych był Janek, Maciek oraz Kinga. Na ich nie korzyść przemówiło też to, iż użyli gotowego makaronu, zamiast przyrządzić swój. To właśnie oni musieli zmierzyć się w stres teście, w którym przenieśliśmy się z Włoch do Ameryki i klasyki jej kuchni, czyli hamburgera. To on miał dziś zaważyć na losie jednego z uczestników. Kinga sama siebie oceniła jako najsłabsze ogniwo, Maciek zaś typował Janka, ze względu na jego przejęcie i uleganie stresowi. Czy typ któregoś z nich miał okazać się trafny?
W spiżarni stres dopadł wszystkich – Janek zapomniał o musztardzie, zaś Maciek nie wziął... bułki! Joe uznał, że dziś jest jego szczęśliwy dzień i przyniósł mu i Jankowi brakujące elementy.
Janek przygotował hamburgera z polędwicy wołowej. Dodatkowo podjął duże ryzyko i do mięsa dodał gęsią wątróbkę. Kotlet powinien być w środku różowy, niestety jego hamburger po przekrojeniu okazał się być mocno wysmażony. Bastianich po spróbowaniu dania uznał, iż jest z nim tak samo jak z jego twórcą – jest nietypowe i kreatywne. Kinga przygotowała naprawdę ogromnego burgera i była pewna, iż nie jest on dosmażony w środku. Jednak po chwili napięcia okazało się, że jest dobrze wysmażony. Jej hamburger został pochwalony za bardzo dobry smak wołowiny i prosty amerykański styl. Maciek nie był dziś w formie. Zapomniał podpiec bułki, a jego mięso choć perfekcyjnie usmażone, nie było przyprawione. Hamburgera mogły uratować bogate w smaki sosy, niestety podał je on na talerzu, zamiast w bułce.
Danie przygotowane przez Kingę zostało ocenione za dużo lepsze od reszty, a osobą która musiała oddać dziś fartuch i opuścić program MasterChef został Maciek. Zapewnił, że dalej będzie gotował po swojemu, ale z programu wyniósł wiedzę i innowacje, które na pewno znajdą odzwierciedlenie w jego kuchni.
Już za tydzień kolejny odcinek MasterChef, w którym pozostała szóstka uczestników będzie musiała spróbować swoich sił gotując na prawdziwym weselu. Michel postanowił ubrać fartuch i pomóc poprowadzić zespół. Czy grupa poradzi sobie będąc pod presją tak znakomitego szefa kuchni?
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze