dzięki któremu został wyłoniony pierwszy zwycięzca polskiej edycji programu Master Chef.
Za nami ostatni odcinek pierwszej edycji programu Master Chef. Nie zabrakło w nim wspomnień z castingu i poprzednich odcinków. Naszym finalistom kibicowali też pozostali uczestnicy programu. Kinga, Miłosz i Basia opowiedzieli też o swoich największych traumach z programu. Były to po kolei kalmary, królik i deser z czekolady. Kinga przyznała, że zarówno boi się, bo nie chce zawieść ludzi, którzy w nią wierzą, jak i cieszy się, a ten wieczór uznała za najwspanialszy w swoim życiu, za wyjątkiem nocy poślubnej. Dla Basi wygrana w programie oznacza powrót z Niemczech do Polski i dalsze rozwijanie swojej pasji. Jedyny mężczyzna w finale przyznał, że gdy wygra jego życie odwróci się do góry nogami i że żałuje czasu, który musiał przeznaczać na inne zajęcia, niż gotowanie.
W dzisiejszym odcinku uczestnicy mieli pełną dowolność co do składników i menu, co wcale nie oznaczało, iż ich zadanie było prostsze. Otrzymali 15 minut w spiżarni Master Chef oraz dwie i pół godziny na przygotowanie królewskiego menu, składającego się z przystawki, dania głównego i deseru. Nerwy towarzyszyły wszystkim uczestnikom, choć najbardziej w tyle wydawał się być Miłosz. Miał on również problemy ze swoim deserem, który nie wyszedł tak jak powinien. Kinga zaryzykowała podać bezę jej wielkiej miłośniczce i znawczyni, czyli Magdzie Gessler, a Miłosz przygotowywał swoje danie na ostatnią chwilę. Sam przyznał, że ponad dwie godziny przeznaczone na gotowanie minęły mu jak sekundy. Najbardziej opanowana wydawała się być Basia. Czy przełożyło się to na wynik konkursu?
Na pierwszy ogień poszły przystawki. Próbując tej przygotowanej przez Basię jury wyraziło swoje zaniepokojenie ponownym podaniem przez nią tatara. Miłosz w swojej przystawce, czyli gołębiu zastosował dużą ilość dodatku wanilii, co zebrało zróżnicowane opinie jury. Placuszki gryczane z kurkami przygotowane przez Kingę wzbudziły znów mieszane uczucia. Michele i Ania bardzo zasmakowali w przystawce, zaś Magda pochwaliła jedynie samo przygotowanie kurek, a całą przystawkę uznała za nie udaną.
Finaliści podali danie główne. Basia zaskoczyła Magdę, która nie chciała oddać dania do próbowania reszcie. Michele nie pochwalił wyglądu potrawy, ale Ania przyznała, że nie da rady być tak sroga jak juror, gdyż danie jest doskonałe. Miłosz podał marynowany comber z jelenia. Ziemniakami zdobyły serce Ani, Michele zauważył brak sosu i inne problemy Miłosza, ale mimo wszystko przyznał, że jest ok. Również dla Magdy jego ziemniaki były najlepszymi jakie jadła. Kinga chciała wykazać się tym, co zna i sięgnęła dziś do swoich korzeni, przygotowując danie z kuchni śląskiej. Magda pochwaliła buraczki, jednak jej zdaniem zabrakło perfekcji w przygotowaniu kaczki, a sos był zbyt deserowy. Ania oceniła jej danie prosto - pychotka!
Nadszedł czas na ostatnie danie z menu, czyli deser. Ten podany przez Basię Ania określiła perfekcyjnym, Michele uśmiechnął się szczerze i przyznał jej rację. Magda powiedziała "wszystkie szarlotki świata w jednym jabłku" i zabiła dla niej brawo. Miłosz zdecydował się na szarlotkę, którą skrytykował Michele. Jednak obie panie z jury przyznały, że deser jest bardzo dobry, a kruchość ciasta idealna. Kinga podając swój deser bała się Magdy Gessler najbardziej, ale zdała ten test bardzo pomyślnie. Jej beza została przez jury zgodnie uznana za idealną i prawie pokłócili się oni o zjedzenie jej deseru.
Przyszedł czas na ocenę menu przygotowanego przez naszych finalistów. Jury zaczęło ogłaszać swoje wyniki od deseru. Decyzję podjęto jednogłośnie i za najlepszy został uznany ten zrobiony przez Kingę. Kolejne ocenie podlegało danie główne i te najlepsze wyczarowała Basia. Oznaczało to już brak nadziei dla Miłosza. Został pochwalony za swój poziom i uznany za zdolnego kucharza. Dziś najprawdopodobniej porwał się na zbyt wiele i przez to jego dania nie wyszły wystarczająco dobre. Finał programu zależał od najlepszej przystawki. Było to dla jury bardzo trudną decyzją. Ale Master Chef może być tylko jeden i dziś spełniło się marzenie Basi.
Zdobycie tytułu pierwszego Master Chef w Polsce zapewni jej możliwość przeprowadzki z powrotem do jej rodzinnego kraju i otwarcie własnej restauracji. Książkę Barbary Ritz można kupić w sklepach już od poniedziałku 26 listopada. Realizacja jej przepisów może nam umilić czas oczekiwania na kolejną edycje tego znakomitego programu.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Fot. TVN / Bartosz Siedlik
Komentarze