Marynaty z nutką fantazji

Recenzja książki "Marynaty słodkie, kwaśne i pikantne".
„Marynaty słodkie, kwaśne i pikantne” Colette Prommer i Stefana Grossauera, to propozycja dla koneserów smaków i miłośników eksperymentowania w kuchni.

W tej publikacji nie odnajdziecie przepisów na zwykłe korniszony czy dżemy wiśniowe. Nie jest to więc książka dla tradycjonalistów, sławiących tylko wielowiekowe receptury, nie wykraczające ponad to, co już znane.

„Marynaty słodkie, kwaśne i pikantne” są bowiem dla tych, którzy uwielbiają bawić się w kuchni i są otwarci na nowe doznania smakowe. Nie boją się eksperymentować, łączyć pozornie niepasujące składniki i tworzyć dzięki temu wyrafinowane potrawy.

Pesto z czosnkiem niedźwiedzim, pesto makowe, azjatyckie ogórki, kumkwat i karambole w morelowej brandy, czy też ślimaki w rozmarynie, to tylko część z propozycji konserwowania potraw.

Dla autorów poradnika, marynowanie jest sztuką, inspiracją i radością. Dlatego też chcą, by konserwowanie było nie tylko tradycją wśród nielicznych, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Chcą przede wszystkim zachęcić do świadomego odżywiania, bo najlepiej jest jeść to, co sami przygotujemy. Przepisy przez nich prezentowane, nie trafią może do serc starszych i doświadczonych gospodyń, ale będą zachętą dla młodych kobiet, nowoczesnych i lubiących przyjmować gości w domu. Wiele z receptur Prommer i Grossauera, będzie doskonałym dodatkiem do potraw, ale też i samodzielnie funkcjonującymi przystawkami.

„Marynaty słodkie, kwaśne i pikantne”, to doskonale przygotowana publikacja. Począwszy od omówienia rodzajów konserwowania, poprzez czytelnie prezentowane przepisy, opatrzone dodatkowo zdjęciami, a skończywszy na użytecznej „ściągawce”, czyli kalendarzu, co i kiedy marynować. Każdy przepis dodatkowo został opatrzony cenną poradą, znacznie ułatwiającą jego przygotowanie, a także propozycją podania konkretnych marynat. Warto wiedzieć bowiem, z czym smakują najlepiej i jakie może być ich inne zastosowanie.

Marynować można w przeróżny sposób: w oleju, occie, soli, cukrze, ale też i alkoholu. Przepisy z „procentami” mogą zrobić prawdziwą furorę na niejednym przyjęciu. Tak jak na przykład kwaśne wiśnie w wódce tatarakowej. Oprócz tego, że można podać je do puddingu czy sera, można też użyć je do ciasta. A wtedy wywołają prawdziwą sensację smakową. Efekt murowany, ja już sprawdziłam, a Wy przekonajcie się sami!

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Colette Prommer, Stefan Grossauer, „Marynaty słodkie, kwaśne i pikantne”, Wydawnictwo RM, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat