Po wyjątkowych gościach – znanych szefach kuchni – przyszedł czas na długo zapowiadany odcinek. Będzie nim gotowanie i obsługa gości na pokładzie samolotu. Brak znanych kucharzy jednak nie sprawił, że uczestnicy mniej denerwowali się w trakcie gotowania.
Co pasuje na pokład samolotu?
Uczestnicy zostali podzieleni na dwie drużyny – w jednej liderem była Dominika Wójciak, której potrawa w poprzednim odcinku była najlepsza; w drugiej szefem został Mariusz Szwed. Po dość dyskusyjnym wyborze swoich członków, drużyny dowiedziały się, co jest ich zadaniem – przygotowanie menu dla czterdziestu osób. Co więcej, muszą to być potrawy inspirowane menu linii lotniczych LOT. Gość specjalny wytłumaczył, że uczestnicy zyskają 2,5 godziny na przygotowanie własnych potraw, według rygorystycznych kryteriów, które obowiązują w przypadku menu odpowiedniego na pokład samolotu.
O ile grupa niebieskich o wiele szybciej zaczęła gotować, o tyle kobiety z drużyny czerwonych długo zwlekały z wyborem produktów. Dominika, która była tam liderem, miała problem z autorytetem i nie ufała zbytnio pomysłom swojej koleżanki, Kariny Zuchory, która zdecydowała się przygotować brownie i kaczkę. Ostatecznie drużyna czerwonych wyrobiła się równo z czasem, nieco później niż niebiescy, u których wybuchł konflikt po tym, jak Dawid Budzich wyrzucił jedno z dań do kosza, bez konsultacji z resztą drużyny.
Ale to nie wszystko. Uczestnicy musieli również zaserwować swoje dania pasażerom na pokładzie samolotu. Choć klasa premium w obsłudze poszła w obu drużynach bardzo pozytywnie, o tyle w klasie biznesowej były problemy – u czerwonych na pokładzie, u niebieskich zaś na zapleczu. Po powrocie do Polski, w kuchni MasterChefa, wydany został werdykt – wygrała drużyna niebieskich.
Runda eliminacyjna – kto odpadnie?
Do rundy eliminacyjnej trafiła cała drużyna czerwonych – Dominika, Karina, Monika Gliniak i Sylwia Malinowska. Uczestniczki mają przygotować swoje popisowe danie. Nie wiedzą jednak, ile mają na jego przygotowanie – po pięciominutowym wyborze produktów ze spiżarni okazało się, że na stworzenie potraw mają 60 minut. Po kwadransie jednak dziewczyny… musiały się zamienić. Sylwia dokonała zamiany z Moniką, zaś Karina – z Dominiką. Gdy uczestniczki zaczęły się przyzwyczajać do nowego otoczenia i potraw rywalek – wróciły na ostatnie piętnaście minut na własne stanowiska. Okazało się, że nie wszystko poszło tam zgodnie z planem.
Karina i Dominika zostały pochwalone – osobno za przygotowanie swoich dań, jak również wzajemnie, za stworzenie nawzajem elementów swoich dań. Monika została skrytykowana za rozgotowane mule, zaś Sylwia – za surową kaczkę. Mimo wszystko to Sylwia musiała opuścić kuchnię, ponieważ to ona była odpowiedzialna za gotowanie muli Moniki.
W przyszłym tygodniu uczestnicy zostaną postawieni przez bardzo trudnym zadaniem – przygotowaniem tortu! Czy im się powiedzie? Sprawdźcie już za tydzień, o godzinie 20:00 na TVN!
Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze