Zdaniem pedagogów przyjaźń między rodzicem a dzieckiem jest trudna, a może okazać się wręcz szkodliwa. To w końcu bariera emocjonalna, a przede wszystkim – pokoleniowa. Z drugiej zaś strony dziecko potrzebuje przecież kogoś, kto mu tę ideę przyjaźni wskaże, przybliży, wyjaśni, zademonstruje tak, żeby wiedziało, kogo spotkanego na swojej drodze będzie mogło odważyć się tym przyjacielem nazwać.
Podstawową barierą uniemożliwiającą zbudowanie fundamentów do wzniesienia zdrowej i normalnej przyjaźni z dzieckiem jest brak obiektywizmu ze strony matki. Z reguły prawdopodobnie nigdy nie będzie ona w stanie podejść do swojego dziecka w sposób obiektywny, spychając na drugi plan więzi i ogromne pokłady miłości. Nieważne jak bardzo by przeskrobało, matka zawsze pozostanie matką, a miłość matczyna podobno jest bezgraniczna i bezwarunkowa. Stąd też jej największym marzeniem będzie to, żeby dziecko przychodziło do niej z każdym, nawet najbardziej błahym problemem, na który może i nawet nie będzie mogła nic poradzić, ale zaoferuje zrozumienie i ramię do wypłakania się. To chyba właśnie tak należałoby zdefiniować zaufanie albo raczej jego potrzebę. Tymczasem dziecko, szczególnie we wczesnych etapach życia, tak naprawdę dopiero uczy się odpowiednio nazywać osoby i relacje, które je z nimi łączą. Mama, która dzisiaj rano była przyjaciółką, bo pozwoliła zjeść naleśniki z czekoladą na śniadanie, jutro może zostać znienawidzona za zakaz dłuższego grania na telefonie. Oczywiście ta „nienawiść” będzie równie płytka jak wcześniejsza „przyjaźń”, a dziecko najzwyczajniej w świecie nie potrafi jeszcze trafnie wartościować niektórych zjawisk.
Efektem długoterminowej relacji przypominającej bardziej tę o charakterze przyjacielskim niż pomiędzy rodzicem a dzieckiem, może stać się pewien rodzaj zależności między nimi. W skrajnym przypadku wypadałoby raczej nazwać ją uzależnieniem. Niespodziewane „odcięcie pępowiny” wynikające z konieczności wyprowadzki czy po prostu, krótko mówiąc, z dorosłości, może okazać się bolesne, zarówno dla matki, jak i dziecka. Jako skutek takich nagłych i gwałtownych zmian może z kolei pojawić się brak samodzielności i poczucia bezpieczeństwa czy niedojrzałość emocjonalna i brak pewności w sytuacji podejmowania samodzielnych decyzji. Matka powinna zaszczepiać w swoim dziecku niezależność przy jednoczesnym zapewnieniu, że gdy tylko będzie tego potrzebować, zawsze może liczyć na jej pomoc. Dzięki takiemu podejściu dziecku łatwiej będzie się usamodzielnić i wziąć odpowiedzialność za swoje przyszłe, dorosłe życie.
Czy matka może być przyjaciółką? Przyjaciel to równie odpowiedzialna rola, jak i rodzic. Może nie należałoby ich równać, a połączyć lub wręcz przeciwnie, rzetelnie wyznaczyć między nimi granicę tak, żeby nikt nie został w którymś momencie zraniony. Jedno jest jednak pewne – matka nigdy nie przestanie kochać swojego dziecka.
Daria Korzep
(daria.korzep@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze