„Miłość. I co wtedy?” - recenzja

Recenzja książki „Miłość. I co wtedy?”.
Ewa Woydyłło – pierwszy raz spotkałam się z nią w mediach społecznościowych. Jej mądrość ujęta w prostych słowach od razu mnie wzruszyła i sprawiła, że chciałam słuchać jej dłużej. Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam więc po jej nową książkę „Miłość. I co wtedy?”. Jest ona zapisem rozmowy Joanny Olekszyk z Ewą Woydyłło.

Książka składa się z 13 rozdziałów. Mnie najbardziej zainteresowały te dotyczące miłości do siebie, pracy nad związkiem oraz kryzysu. Każdy rozdział zbudowany jest z pytań, na które otrzymujemy szerokie, ale jednocześnie bardzo przystępne odpowiedzi. I właśnie ta forma bardzo mi się spodobała. Czytając, miałam momentami wrażenie, że jestem na spotkaniu z najlepszą przyjaciółką. Ja pytam, ona odpowiada i nagle odnajduję w tych odpowiedziach bardzo dużo tego, co sama czuję, czego doświadczam albo o czym od dawna myślałam.

Co ważne, Ewa Woydyłło nie unika odpowiedzi, które mogą być dla nas niewygodne. Nie próbuje na siłę pocieszać ani mówić tego, co chcielibyśmy usłyszeć. Czasami potrafi uderzyć w czułą nutę, skłonić do zastanowienia, a nawet trochę „postawić do pionu”. I właśnie to bardzo mi się podobało. Jej język jest lekki, naturalny i pozbawiony niepotrzebnego nadęcia. Widać w nim ogromne doświadczenie życiowe i znajomość ludzkich historii, emocji oraz relacji.

Zastanawiałam się, czy jest to książka tylko dla tych, którzy są w związkach, aktualnie są zakochani albo właśnie przeżywają jakiś kryzys. Okazuje się, że absolutnie nie. To książka dla wszystkich, którzy interesują się życiem, a przecież życie to emocje, relacje, bliskość, rozczarowania, wybory i oczywiście miłość. Jedna z najpotężniejszych emocji, jakich doświadczamy.

Bardzo zaciekawiły mnie pytania: czy miłość do siebie to egoizm, czym właściwie jest zakochanie, czy mamy wpływ na to, w kim się zakochujemy, dlaczego niektóre związki się rozpadają i czy brak „ognistego” seksu jest powodem do rozstania. Szczególnie ta ostatnia odpowiedź była dla mnie zaskakująca i pokazała, że Woydyłło potrafi spojrzeć na temat z zupełnie innej strony, niż moglibyśmy się spodziewać.

Żadne pytanie nie przechodzi tutaj bez odpowiedzi i – co równie ważne – żadne nie jest nudne. Są pytania bardzo konkretne, ale są też takie, które były punktem wyjścia do moich przemyśleń i dyskusji z innymi kobietami. I chyba właśnie to jest największą wartością tej książki. Nie chodzi o to, żeby po jej przeczytaniu dostać gotową receptę na udany związek czy idealną miłość. Raczej o to, żeby zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć własnym emocjom.

Czy można potraktować tę książkę jako poradnik? Myślę, że nie do końca. Dla mnie to bardziej sympatyczne, momentami bardzo szczere, spotkanie z kimś bliskim, kto chce dla nas dobrze. Z kimś, kto nie będzie głaskał nas po głowie za każdym razem, kiedy popełnimy błąd, ale zamiast tego zada pytanie, po którym możemy zacząć myśleć trochę inaczej.

Po lekturze inaczej spojrzałam też na samą miłość. Nie tylko jako na romantyczne uczucie, ale jako na coś znacznie bardziej skomplikowanego.

„Miłość. I co wtedy?” to książka, którą czyta się lekko, ale niekoniecznie lekko się ją odkłada. Bo niektóre odpowiedzi zostaną ze mną na dłużej i myślę, że wrócą wtedy, kiedy będę najmniej się ich spodziewała.

Elżbieta Kaźmierowska

Ewa Woydyłło, Joanna Olekszyk, „Miłość. I co wtedy?”, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2026.



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat