Starsze pokolenia pytają dwudziesto- i trzydziestolatków, o co tak naprawdę się martwią. Z zewnątrz wszystko przecież wygląda dobrze: są młodzi i pełni energii, a całe życie przed nimi. Ciągle jednak odczuwają pustkę, a to wywołuje cierpienie. Lata dwudzieste i początek lat trzydziestych życia to okres pełen momentów zwrotnych i decyzji mogących zaważyć na przyszłości. Wtedy idzie się na studia, zaczyna pracę, nawiązuje relacje koleżeńskie i miłosne, traci przyjaciół, podróżuje… To czas poszukiwania samego siebie i swojego miejsca w świecie.
Podczas kryzysu ćwierćwiecza szuka się odpowiedzi na pytania egzystencjalne i kwestionuje przekonania, w których się dorastało. Ludzie w wieku dwudziestu i trzydziestu lat intensywnie zastanawiają się, co tak naprawdę myślą o świecie, w co wierzą, jakie wartości wyznają i co właściwie oznacza życie w zgodzie z samym sobą.
Kryzys ćwierci wieku dzieli się na cztery fazy:
Należy podkreślić, że każdy przechodzi te fazy w nieco inny sposób. Zdarza się, że osoba kilkukrotnie cofa się do poprzednich etapów i przechodzi przez nie kilka razy. Kryzys ćwierćwiecza jest charakterystyczny dla osób w wieku 25-35 lat, choć niektórzy mogą przechodzić go trochę wcześniej lub później.
Na wystąpienie kryzysu ćwierci wieku wpływa kilka czynników. Jednym z nich jest presja społeczna i oczekiwania wobec młodej osoby. Młoda osoba musi mierzyć się z niełatwymi wyborami dotyczącymi sfery osobistej i zawodowej. Zdarza się, że dokonanie wyboru jest wręcz niemożliwe.
Młodzi ludzie oczekują od siebie znacznie więcej, niż powinni, co prowadzi do frustracji. Kiedy widzą, że niektóre osoby w tym samym wieku zarabiają tysiące lub miliony, czują wewnętrzny ból, bo myślą, że jest to norma, do której na dodatek nie trzeba dążyć stopniowo, a mieć od razu. Nie dostrzegają też tego, że sami są osobami o mniejszych zasobach finansowych i społecznych.
Na wystąpienie kryzysu ćwierćwiecza wpływ ma także niska samoocena i brak samoświadomości. Te dwie rzeczy zabiera się w formie „bagażu” podczas opuszczania domu rodzinnego. To rodzice uczyli swoje dzieci, jak mają wyglądać i zachowywać się w danej chwili, jakimi wartościami się kierować, czego młodzi dorośli nie są świadomi. Dopiero po jakimś czasie sami zaczynają się zastanawiać, czy na pewno są właśnie tacy, czy to tylko oczekiwania innych osób. Takie pytania krążące po głowie mogą być początkiem kryzysu ćwierćwiecza.
Joanna Karbownik
(joanna.karbownik@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze