Smutna rzeczywistość, w której z nową stylizacją płci trzeba oswajać się przez wiele lat, a nawet dekad. Zmiany w kulturze i świadomości muszą w tym wypadku zachodzić stopniowo. Jednak te, zachodzące we współczesnej modzie, stylu życia czy podejściu często są gwałtowne i radykalne. Doprowadzają do wielu nieporozumień, negatywnego odbioru i powstawaniu stereotypów.
Szybko pojawiające się zmiany w modzie zacierają granice między tym co męskie a damskie. Doskonałym przykładem są coraz liczniejsze działy w sklepach, które zawierają odzież typu unisex. Wchodząc do popularnych sklepów, wpada się w zakłopotanie. Tam, gdzie na wieszakach znajdują się liczne, podobne do siebie ubrania, ciężko zdecydować co jest męskie, a co kobiece. Owszem, mężczyźni coraz częściej farbują włosy, chodzą do kosmetyczki. Kobiety coraz śmielej wykonują zawody niegdyś przypisywane tylko mężczyznom. Powoduje to, że powstają niezręczne sytuacje czy szowinistyczne pytania. Nie mówię o całkowitej zmianie płci, ale o właśnie takiej kreacji unisex.
Zatarcie granicy między męskimi a kobiecymi cechami płciowymi praktykują transwestyci. Mężczyźni i kobiety, którzy charakteryzują się tym, jakby żadne podziały nie stanowiły dla nich wyznacznika tożsamości. Mężczyźni ubierają się jak kobiety. Malują, perfumują, chodzą do kosmetyczki i depilują nogi. Kobiety zakładają spodnie, noszą garnitury, krawaty i obcinają włosy na krótko. Metamorfoza sprawia, że stają się tym, kim od zawsze pragnęli być. Nikły odsetek czynnych propagatorów transwestytyzmu skupia się wokół męskich postaci. Panowie są popularyzatorami tak specyficznej formy wyrażania własnej osobowości. Mężczyzna, który zakłada spódnicę jest świadomy własnej seksualności. Afiszuje się swoją tożsamością. Pokazuje, że odnalazł własną seksualność. W życiu codziennym, człowiek ten nie odbiega od normy swoim zachowaniem. Cyklicznie jednak pojawia się potrzeba uzewnętrznienia. Obnażenia tego, kim naprawdę wewnątrz jest.
Ciekawe, że pomimo lat obcowania z takim zjawiskiem, ciągle nie doszło do akceptacji. Mężczyźni przebrani za kobiety przecież pojawiają się w licznych, popularnych filmach z Hollywood. Dlaczego nadal się dziwimy? Wystarczy zmiana myślenia. Obalenie stereotypu, jakoby transwestyci byli osobami chorymi. Wielu ludziom zakup nowej torebki, butów, krawatu, szminki sprawia przyjemność. Dbałość o własny, zewnętrzny wygląd powoduje poczucie akceptacji. Dlaczego negować i zakazywać poszukiwania siebie w taki sposób? Dbam o siebie, zakładam spódnicę. To zdanie nie musi być wypowiedziane jedynie przez kobietę. Poszukiwanie wewnętrznej akceptacji może przybrać różne formy.
Agata Iżykowska
(agata.izykowska@dlalejdis.pl)
Fot. wikipedia/Kenji-Baptiste OIKAWA
Komentarze