“On podobno handlował nimi [narkotykami] na osiedlu. Bardzo złe towarzystwo tutaj ściągał. Siedzieli na ławce przed naszym oknem. Strach było zwrócić im uwagę.”
“On często krzyczał, awanturował się. Jak dwa lata temu poszedł siedzieć do więzienia, to w końcu był spokój. Wyszedł z zakładu i znowu się zaczęło.”
Do tragedii doszło w nocy z soboty na niedzielę (z 14 na 15 września) około 1:30. Kierujący z nadmierną prędkością Volkswagenem, Łukasz Ż., uderzył z ogromną siłą w Forda, w którym znajdowała się rodzina. Uderzenie było na tyle silne, że pojazd wypadł na barierki. W wyniku tego wypadku na miejscu zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona i dzieci w stanie ciężkim trafili do szpitala. W Volkswagenie znajdowało się pięć osób – czterech mężczyzn, w tym pijany sprawca, oraz kobieta. Po wypadku Ż. uciekł z miejsca zdarzenia. Kilka dni później został ujęty w niemieckiej Lubece. Aktualnie czeka na ekstradycję do Polski na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Łukasz Ż. miał już wcześniej problemy z prawem – wielokrotnie karany, m.in. za posiadanie narkotyków i jazdę pod wpływem alkoholu, stracił prawo jazdy aż pięć razy.
Prokuratura ustaliła, że w noc wypadku Ż. i jego znajomi imprezowali, spożywając alkohol, a potem wsiedli do samochodów, by kontynuować zabawę w innej części miasta. Po drodze miały się odbywać nielegalne wyścigi, co doprowadziło do tragedii.
W samochodzie z Ż. była jego partnerka, 22-letnia Paulina, która doznała poważnych obrażeń, w tym złamań i uszkodzenia rdzenia kręgowego. Pozostali pasażerowie uciekli, zostawiając ją samą i utrudniając pomoc.
Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze