Muppety powróciły!

Recenzja filmu „Muppety”.
Wychowani w latach 80. i 90., wzywam was! Oto staje przed wami relikt i jeden ze sztandarów tamtych czasów. Wychowujący, pouczający, rozśmieszający. Szanowni Państwo przywracam wam Muppety!

Muppety tak jak Woda Grodziska, Duży Fiat i Buka z Muminków są obecne w życiu każdej osoby żyjącej w dwóch dekadach lat 80. i 90. One definiowały tamte czasy i były pulsem publiki, idealnie wpasowując się w gusta gawiedzi. Niestety, zmiana trendów rozrywkowych, wymiotła Muppety ze szklanych ekranów naszych domów. Zresztą same Muppety są świadome swojej przemijalności i tego, że to nie ich czas i nie ich pięć minut, ale nadal widzowie pamiętają ich dawną chwałę, której nie można podważyć.

Film Muppety został wyreżyserowany przez Jamesa Bobina bez szkody dla głównych bohaterów. Fabuła dotyczy groźby zniszczenia przez pazernego Texa Richmana, który odkrył pod wytwórnią Muppet Studios złoża ropy naftowej. Maskując swoje prawdziwe motywy chęcią stworzenia muzeum Muppetów, przejmie wytwórnię, chyba że... Naprzeciw oprawcy staje młody Walter, który postanawia wraz z bratem Garym i jego wybranką serca Mary poinformować o wszystkim Kermita i ponownie skrzyknąć rozsypaną ekipę. Zadanie niełatwe, ale Muppety nie byłyby sobą, gdyby nawet nie spróbowały.

Pierwsze kilkanaście minut filmu nie napawa optymizmem. Dostajemy małomiasteczkowy Highschool musical i modlimy się, by dalej było lepiej. I jest lepiej. Wydaje mi się, że punktem zwrotnym jest wchodząca na scenę loża szyderców i w nienagannie bezczelny sposób komentująca przyszłą fabułę filmu. Film kończy się wielkim finałem jakże znanym i wyczekiwanym po tylu latach nieobecności - po prostu dają show.

Nie można spodziewać się niczego innego, jak powrotu do młodości, gdzie gagi śmieszyły treścią, a nie idiotycznością wykonania, gdzie absurd był nośnikiem informacji, a nie formą samą w sobie, a za wszystkim stały istotne treści przyozdobione humorem w czystej postaci. Wszystko stanowi prześmiewczy stosunek do popkultury, przedstawiając przerysowane sceny parodiujące obecny świat oraz znaczną dawkę autoironii, podkreślając dystans, jaki mają Muppety do siebie samych. Już się nie robi takich komedii, takich musicali, dlatego Muppety zawsze będą diamentem lśniącym i nieskazitelnym na tle taniej rozrywki prostytuującej się powszechnie.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)

„Muppety”, USA 2011, reż. James Bobin



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat