A czy nie jesteś ciekawa, jak zabawy karnawałowe wspominają Twoi Dziadkowie? Forma, którą obecnie przywdziewają potańcówki i parapetówki, znacznie różni się od tradycji naszych przodków. Zobacz, jak bawiono się wieki temu, a może zainspirujesz się do zorganizowania atrakcyjnej, tematycznej imprezy karnawałowej pod hasłem „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa!”.
Gość w dom, cukier do szafy
W okresie Rzeczpospolitej szlacheckiej popularną karnawałową zabawą całych rodzin było objeżdżanie pobliskich domostw i goszczenie w nich dopóty, dopóki nie wyjedzono wszystkich sąsiedzkich zapasów. Następnie „ograbionych” znajomych zapraszano do kuligu, po czym udawano się do kolejnych domostw. Zabawa kończyła się w dworkach tych, którzy ją rozpoczęli. Czasami karnawałowe objazdy trwały nawet kilka dni.
Teraz już się nie wyplączesz!
Zwyczajem, który pielęgnowano na Pomorzu, były tzw. rybackie zeszewiny. Najpierw pleciono wielkich rozmiarów sieć rybacką, którą następnie podwieszano pod sufitem w domu kapitana. Zadanie ochotników zabawy polegało na wejściu do sieci, a następnie jak najszybszym wyplątaniu się z niej. Osoba, która wysupływała się z sieci jako ostatnia, kupowała reszcie towarzystwa beczkę piwa.
Dzień, w którym umarła muzyka
W ostatki polska szlachta miała zwyczaj inscenizowania różnego typu egzekucji. „Zabijano” śmierć, „ścinano” grajków, a muzykantów wywożono na taczkach poza granice wsi. Sądy te były symbolem wyrzeczenia się zabawy, za to wejścia w czas postu. Na Górnym Śląsku organizowano „pogrzeby basów”. Gdy tylko wybijała północ, muzykanci chowali swoje instrumenty do pudeł, przypominających trumny, i wraz z biesiadnikami opuszczali karczmę, niczym orszak pogrzebowy. Zwracano uwagę, by z gospody wynieść się tuż po północy, wierzono bowiem, że o tej porze pod próg zajazdu podchodzi diabeł i zapisuje tych, którzy bawią się zamiast pościć.
Jesteś panną? Bierz za kłodę!
W Środę Popielcową urządzano tzw. kloce lub kłody popielcowe. Wydarzenie to miało na celu ukaranie panien i wdów, które nie wyszły za mąż w poprzednim kwartale. Zadanie cierpiętnic polegało na ciągnięciu kłody od miejsca „schwytania” do pobliskiej knajpy, gdzie kobiety stawiały mężczyznom wódkę, by odkupić swe winy. Innym sposobem ukarania niezamężnych dziewcząt było czyhanie na wychodzące z kościoła panny, a następnie przyczepianie im z tyłu do ubrań ohydnych przedmiotów: indyczych szyi, kurzych łapek lub skorupek jaj.
Nasi przodkowie zdecydowanie potrafili się bawić. Przy suto zastawianych stołach przesiadywali dnie i noce. Biesiadowali m.in. przy gotowanej gęsinie, bigosie, baraninie z czosnkiem czy suszonych grzybach. Szlachecka zupa na imprezę karnawałową – barszcz lub rosół – koniecznie musiała być mocno doprawiona. Zresztą, jak cała ówczesna kuchnia. A może by tak w ten karnawał powrócić do korzeni? Na początek wystarczy kulinarnie…
Fot. zakochanewzupach.pl
Autor zewnętrzny
Komentarze