Centralną postacią tego mikrokosmosu jest pan Jan – antybohater naszych czasów, który nie ma ambicji zbawiania ludzkości. Zamiast tego z filozoficznym spokojem pozwala, by absurdalna rzeczywistość rozbijała się o niego jak woda o falochron.
Gdy po raz pierwszy sięga się po tę książkę, łatwo wpaść w pułapkę oczekiwania kolejnej publicystycznej satyry na polską codzienność. Tymczasem Kwaśnica robi coś znacznie ciekawszego. Zaskakująco lekko, bez patosu, ale i bez taniego cynizmu buduje mozaikę ludzkich słabości i dziwactw. Pan Jan prowadzi nas przez pejzaż kraju, w którym telewizyjne ekrany produkują alternatywne wersje prawdy, a śmierć potrafi zaskoczyć człowieka równie nagle, co rozmowa o świeżości sera w osiedlowym sklepie.
To proza, która z uśmiechem spogląda w przepaść. Autor bawi się konwencjami, płynnie przechodząc od domowych utarczek z żoną do egzystencjalnych rozważań nad końcem świata, by w kulminacyjnym momencie wylądować… w prosektorium. I o dziwo, wszystko to w ogóle nie razi.
Muszę przyznać, że podchodziłam do tej lektury z pewną rezerwą, obawiając się kolejnego zbioru publicystycznych wydmuszek. Tymczasem zostałam niezwykle pozytywnie zaskoczona. Świetnie się bawiłam, czytając te teksty, a autor po prostu potrafi przykuć uwagę czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Jego styl ma w sobie rzadką dziś lekkość – potrafi pisać o rzeczach fundamentalnych tak, jakbyśmy rozmawiali o pogodzie przy kubku mocnej herbaty.
Największą siłą tej książki jest jej uniwersalność ukryta w lokalnym folklorze. Kwaśnica, niczym uważny antropolog codzienności, przypomina nam o czymś fundamentalnym: homo sapiens to gatunek, który przetrwał nie dzięki sile mięśni czy potędze intelektu, ale dzięki zdolności do śmiania się z własnej bezradności. Pan Jan na swojej ławce to w gruncie rzeczy spadkobierca dawnych mędrców, którzy odkryli, że największą tajemnicą wszechświata nie jest porządek, lecz permanentny chaos. Lektura tych opowiadań to doskonałe antidotum na współczesną nerwowość – uczy, że z wielkiego teatru absurdu najlepiej wyjść z uśmiechem na ustach i kubkiem ciepłego napoju w dłoni.
Daria Konieczna
Krzysztof Kwaśnica, „Na wszystkich frontach życia”, Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze