„Na wszystkich frontach życia” – recenzja

Recenzja książki „Na wszystkich frontach życia”.
Krzysztof Kwaśnica w swoim zbiorze opowiadań „Na wszystkich frontach życia” zaprasza nas do świata, w którym wielka historia nie dzieje się na politycznych wiecach, lecz w ciasnych przedziałach tramwajów, osiedlowych parkach i na rozklekotanych ławkach.

Centralną postacią tego mikrokosmosu jest pan Jan – antybohater naszych czasów, który nie ma ambicji zbawiania ludzkości. Zamiast tego z filozoficznym spokojem pozwala, by absurdalna rzeczywistość rozbijała się o niego jak woda o falochron.

Gdy po raz pierwszy sięga się po tę książkę, łatwo wpaść w pułapkę oczekiwania kolejnej publicystycznej satyry na polską codzienność. Tymczasem Kwaśnica robi coś znacznie ciekawszego. Zaskakująco lekko, bez patosu, ale i bez taniego cynizmu buduje mozaikę ludzkich słabości i dziwactw. Pan Jan prowadzi nas przez pejzaż kraju, w którym telewizyjne ekrany produkują alternatywne wersje prawdy, a śmierć potrafi zaskoczyć człowieka równie nagle, co rozmowa o świeżości sera w osiedlowym sklepie.

To proza, która z uśmiechem spogląda w przepaść. Autor bawi się konwencjami, płynnie przechodząc od domowych utarczek z żoną do egzystencjalnych rozważań nad końcem świata, by w kulminacyjnym momencie wylądować… w prosektorium. I o dziwo, wszystko to w ogóle nie razi.

Muszę przyznać, że podchodziłam do tej lektury z pewną rezerwą, obawiając się kolejnego zbioru publicystycznych wydmuszek. Tymczasem zostałam niezwykle pozytywnie zaskoczona. Świetnie się bawiłam, czytając te teksty, a autor po prostu potrafi przykuć uwagę czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Jego styl ma w sobie rzadką dziś lekkość – potrafi pisać o rzeczach fundamentalnych tak, jakbyśmy rozmawiali o pogodzie przy kubku mocnej herbaty.

Największą siłą tej książki jest jej uniwersalność ukryta w lokalnym folklorze. Kwaśnica, niczym uważny antropolog codzienności, przypomina nam o czymś fundamentalnym: homo sapiens to gatunek, który przetrwał nie dzięki sile mięśni czy potędze intelektu, ale dzięki zdolności do śmiania się z własnej bezradności. Pan Jan na swojej ławce to w gruncie rzeczy spadkobierca dawnych mędrców, którzy odkryli, że największą tajemnicą wszechświata nie jest porządek, lecz permanentny chaos. Lektura tych opowiadań to doskonałe antidotum na współczesną nerwowość – uczy, że z wielkiego teatru absurdu najlepiej wyjść z uśmiechem na ustach i kubkiem ciepłego napoju w dłoni.

Daria Konieczna

Krzysztof Kwaśnica, „Na wszystkich frontach życia”, Novae Res, Gdynia, 2026.



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat