W prawdzie wiosna rozkręciła już się na dobre i większość wolnego czasu wolimy spędzać na świeżym powietrzu niż w zamkniętych pomieszczeniach, jednak sala kinowa z pewnością będzie dobrym schronieniem przed deszczem czy upałem, który w ciągu najbliższych miesięcy będzie nieodłącznym elementem pogody. Lubimy do kina chodzić z przyjaciółkami, bliższymi znajomymi. Łatwiej o kompromis, jeśli chodzi o dobór filmowego repertuaru. W końcu kobiety częściej wybierają łagodne produkcje określane mianem komedii romantycznych. Przyjemnie jest odciąć się od prozy życia, na chwilę wcielić się w kogoś innego, zanurzyć w bajowych fantazjach reżysera.
Toż to wojna
Powszechnie znane są podziały na to co babskie i na to co męskie. Jeśli mówimy o filmie, to podział ten jest dość widoczny. Może jest to stereotypowe myślenie, jednak nie można oprzeć się pokusie, aby nie skonfrontować różnic damsko-męskich w tym temacie. Oprzyjmy się na zwykłych skojarzeniach – obrazy wojenne, fantasy, western czy science fiction łatwo przyporządkujemy do mężczyzny. Melodramat, musical, romans czy właśnie komedie romantyczne pewnie dużo częściej wybierane są przez kobiety. Wspólne oglądanie filmów w kinie kończy się zazwyczaj ustąpieniem jednej ze stron na zasadzie „niech będzie, ale następnym razem ja wybieram”. I o ile płeć piękna o wiele częściej wybiera produkcje z gatunki akcji, to problem pojawia się, gdy to mężczyzna ma ustąpić i obejrzeć „babski” film. Na postawione wcześniej pytanie, jak zachęcić go do wizyty w kinie, która nie przypominałaby wizyty u dentysty, nie ma prostej odpowiedzi. Oczywiście, doskonałym pretekstem są okazje typu urodziny czy rocznica, kiedy to on wychodzi z inicjatywą i zaprasza na film, jednak takie święta zdarzają się kilka razy w roku. Mężczyźni wychodzą z założenia, że warto oglądać tylko dobre kino, wielokrotnie wybierając horrory, dalej tkwiąc w przekonaniu, że są o klasę wyższe od komedii romantycznej. Dlaczego? Ponieważ to wciąż komedia romantyczna. Oczywiście, wiele tego typu filmów jest na poziomie nieco wyższym niż poziom dna, ale nie jest to gatunek skazany na wieczne potępienie. Nie wpłyniemy na zmianę męskiego zdania, ale warto chociażby przybliżyć, że to, co tak chętnie wybieramy nie jest pozbawione wartości. Zwiastun, udany opis dystrybutora, dobra recenzja. Już próby podsunięcia, zachęcenia do spojrzenia w nieco inny sposób na takie filmy to sukces.
Sposób na biznes
Ciekawe jest to, że wielu reżyserów, którzy podejmują się realizowania komedii romantycznych to przecież mężczyźni. I jak rozpatrywać tu męską naturę, skoro z jednej strony nie chcą być oskarżani o ckliwość, a z drugiej serwują co raz to nowsze filmy, na bardzo zróżnicowanym poziomie. Co z tymi komediami, którym wiele brakuje, aby określić je mianem „w porządku”, a co dopiero „dobra”. Czy reżyserzy znaleźli dobry sposób, aby zarobić na naiwnych, tęskniących za happy endem kobietach?
Ciężko zrozumieć mężczyzn, tak jak im trudno jest zrozumieć kobiety. I może jednak lepiej rozkoszować się, czerpać radość z czegoś przyjemnego dla nas w samotności, zamiast stawać się katem, kosą prowadzącą do kina. Podobnie z twórcami. Dobrych doceńmy, złych ignorujmy.
Patrycja Barowicz
(patrycja.barowicz@dlalejdis.pl)
Komentarze