Najgorszy obiad Kuchennych Rewolucji

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w restauracji Dziki Dwór Pod Kaczką w Gnieźnie.
Oto minął szósty odcinek szóstego sezonu Kuchennych Rewolucji. Czy owe szóstki okazały się być złym omenem dla ekipy restauracji Leo Libra?

Akcja najnowszego odcinka Kuchennych Rewolucji toczy się w znanym każdemu mieście – Gnieźnie, pierwszej stolicy Polski. To właśnie tam znajdowała się serwująca potrawy o wymyślnych nazwach restauracja Leo Libra, prowadzona przez młodą właścicielkę – panią Basię. Rozkręcenie własnego interesu było jej marzeniem, jako że od najmłodszych lat starała się pracować w tego typu miejscach. Zaczynając od zmywaka, dziś stała się zarządcą. Niestety, biznes działał prężnie trzy-cztery miesiące, poczym stracił klientów. Od dwóch lat wieje w nim pustką i nudą – wystarczy spojrzeć na miny kucharzy i kelnerek.

Próba smaku
Magda Gessler, przekraczając próg Leo Libry, zauważyła, że wszędzie jest mnóstwo pustego miejsca. Zajęła jeden ze stolików, po czym poprosiła o kartę. Nazwy wyglądały tak zachęcająco, że jedno z dań określiła nawet jako „zajebiste”. Szkoda tylko, że równie szybko zmieniła zdanie. Potrawy okazały się być albo mrożone albo kupne. Nawet bułka została wyjęta prosto z zamrażarki! Prowadząca poprosiła do siebie kucharkę, która na jej polecenie spróbowała własnej potrawy. Nawet jej nie smakowało to jedzenie, choć starała się zachować resztki honoru. Dopiero na polecenie Magdy Gessler wypluła kawałek śliwki na łyżkę, przejmując tym samym zaszczytną funkcję Głównej Plującej.

Po zjedzeniu, a raczej oddaniu wszystkiego kelnerowi, prowadząca udała się do kuchni, gdzie zrobiła standardowe porządki wśród mrożonek, sosów z proszku i reszty niedopuszczalnych produktów. Ekipa stała dość niemrawo, nie bardzo wiedząc, jak się zachować. Testów także nie przeszła pozytywnie. Jajecznice były kiepskie, a dwie kaczki na cztery za suche i po prostu niejadalne. Jak w takim gronie gotować i ratować restaurację? Nijak. Dlatego też postanowiono zrobić casting na nowych członków załogi. Ogłoszenie miało się pojawić w gazecie, ale – jak zauważyła pani Basia – radio działa o wiele szybciej.

Ratunku, pomocy
Trzeba być szalonym, by nie zjawić się na casting o pracę, słysząc nazwisko Magdy Gessler. A może właśnie trzeba być szalonym, by tam przyjść? Wszelkie wątpliwości uczestników rozwiały się, gdy tylko prowadząca rozpoczęła swój quiz, dzięki któremu po kilku sekundach wybrała nowych pracowników. Nie było pytań o wykształcenie, doświadczenie, wiek, ani nic standardowego, spodziewanego. Były za to proste oraz podchwytliwe pytania dotyczące przepisów, nazw potraw oraz oporządzania wybranych produktów. Kto miał wiedzę, ten zapewne miał i praktykę. Kto dobrze odpowiedział, wygrywał. To chyba najprostsza i najszybsza forma rekrutacji, jaką można zafundować kandydatom. Trzeba również przyznać, że całkiem sprytna i nowatorska.

Pomysłów na zmianę nie zabrakło. Jak zwykle Magda Gessler przyjechała z jakimś konkretnym planem. Tym razem, z bliżej nieokreślonej Leo Libry, postanowiła zrobić Dziki Dwór Pod Kaczką, gdzie na ścianach pojawić się miało dużo kwiatów i luster, a na stołach wazy pełne rosołu z kaczki oraz wszelkie kombinacje z mięsa tego ptaka. Dała też jasno do zrozumienia, że ograniczona karta oraz nowe, fioletowe wnętrze to ostatnie deski ratunku dla tonącego interesu. Właścicielka z uśmiechem przyjęła dyspozycje zmian, a potem ruszyła z całą ekipą do hodowli kaczek.

Pozytywnie, łagodnie, z uśmiechem
Koniec końców degustacja, kolacja oraz powrót sławnej restauratorki przebiegły sprawnie i pomyślnie. Do starej Leo Libry zaczęli wreszcie przybywać goście, wnętrze odcięło się od nieprzyjemnego skojarzenia z weselami i pogrzebami, a ekipa nudę spakowała do worka wspomnień. Zadanie – jak zwykle – wcale nie okazało się takie trudne, jak to Magda Gessler zapowiadała. Do tego się już chyba przyzwyczailiśmy. Co odcinek, ta sama regułka. Nie miejmy jej jednak za złe – być może tak każe jej mówić scenariusz. W końcu widzów przyciągają wszelkiego typu dramaty i trudności.

Są jednak pewne „ale”. Magda Gessler, choć krytyczna, w tym odcinku znów była zbyt miła i łagodna. Szósty sezon zdecydowanie ją zmienił. A może zostawiła pazura na czas kręcenia Master Chefa? Kto wie, być może zawartość worka z uszczypliwościami właśnie się skończyła i teraz będziemy oglądać tylko uroczą wersję blondwłosej Madzi? Jak jeszcze wyskoczy z tych worków – bardzo ładnych kolorystycznie, ale nadal worków, to już w ogóle będzie z niej inna babka. Tylko czy wtedy dalsze Kuchenne Rewolucje będą miały sens? Przecież to jej upór i charakterek przyciągały widzów przed ekrany. A teraz? Jak dużo z Was jeszcze wiernie śledzi odcinki?

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat