„Nastroje” - recenzja

Recenzja książki „Nastroje”.
Wydawnictwo MG wychodzi naprzeciw oczekiwaniom wielu czytelników i czytelniczek poprzez nieustanne wyszukiwanie mało znanych perełek literackich. Często znamy i cenimy ich autorów, ale przez długi czas nie mieliśmy dostępu do wznowień wszystkich ich książek, a to jest niezmiernie kuszące.

Nie inaczej jest z autorką „Małych kobietek”, której „Nastroje” właśnie trafiły na księgarskie półki w nowej, pięknie ilustrowanej szacie graficznej. W tej powieści Louisa May Alcott przedstawia nam siedemnastoletnią Sylvię i jej tytułowe „nastroje”, które podkreślać mają zmienność uczuć i charakteru bohaterki. Autorka umiejętnie pokazuje wchodzenie w dorosłość, które w XIX wieku nie różniło się w swojej istocie tak bardzo od dojrzewania współczesnych, młodych kobiet. Melancholijne pogrążanie się we własnych myślach, na przemian z dziką energią i szalonymi planami na przyszłość, a wszystko to podlane porywczym charakterem. To coś, co znamy z obcowania z nastolatkami każdej epoki. Sylvia dodatkowo jednak musi zmagać się z oczekiwaniami XIX-wiecznej prowincji, która ma swoją własną wizję tego, co powinna robić i mówić dorastająca panna. Gorset stereotypów i niechęć do traktowania kobiet jako jednostek zdolnych do samodzielności jest zdecydowanie ciaśniejszy od tego, który nosi Sylvia pod suknią.

Autorka, zgodnie z literacką konwencją prawdziwego melodramatu, wprowadza na scenę młodego sąsiada naszej bohaterki, który powraca w rodzinne strony po długiej nieobecności. Młodzieniec dodatkowo wkracza w rzeczywistość dziewczyny wraz ze swoim przyjacielem. Autorka z wrodzonym sobie wyczuciem opisuje historię uczuciowego trójkąta, do którego każdy z uczestników wnosi własny, niepowtarzalny charakter. Niecodzienna relacja ma ogromny wpływ na dojrzewanie naszej bohaterki, a także na podejmowane przez nią decyzje i chęć samorealizacji.  Adam Warwick i Geoffrey Moor są reprezentantami dwóch wizji męskości: romantyka pełnego siły i odwagi, a także melancholijnego samotnika, który jest jednocześnie pełnym spokoju dżentelmenem. Tak różni od siebie mężczyźni wprowadzają  w życie Sylvii dynamikę, która nie tylko determinuje wybory bohaterki, ale także popycha narrację do przodu.

Refleksyjna i pełna wnikliwych obserwacji powieść porusza różnorodną tematykę, pozornie jedynie opowiadając o miłosnym trójkącie. „Nastroje” to także opowieść o trudnościach, jakie stały przed XIX-wieczną kobietą dążącą do samorealizacji, a także historia podkreślająca znaczenie przyjaźni w życiu każdego człowieka. Jest to również książka o dojrzewaniu do rezygnacji z niektórych marzeń.

Warto sięgnąć po tę zgrabnie napisaną historię dorastającej buntowniczki o melancholijnym usposobieniu, by po raz kolejny dać się porwać opowieści o nietuzinkowej protagonistce, która walczy o swoje „ja”.

Małgorzata Tomaszek
(Malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Louisa May Alcott, „Nastroje”, Wydawnictwo MG, Warszawa, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat