Pedagog, pracująca w szkole od kilkunastu lat, miała tłumaczyć prośby o pożyczki ciężką chorobą swoją lub dzieci. W rzeczywistości – jak twierdzą pracownicy placówki – była to nieprawda. Pożyczała spore kwoty, oddawała je częściowo albo wcale. Uczniowie zeznali również, że wysyłała ich na zakupy opłacane z ich pieniędzy, zbierała środki na podręczniki, których nigdy nie przekazała, a od rodziców na składki, które nie trafiały na odpowiednie konto.
W maju problem ujawniono na spotkaniu nauczycieli z rodzicami. Dyrekcja nie podjęła działań, tłumacząc brak oficjalnych skarg, jednak sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa. Zawiadomienie złożyła matka chłopca, którego pobicie miała planować nauczycielka, a jednocześnie jedna z osób, którym nie zwróciła pożyczonych pieniędzy.
Śledztwo dotyczy naruszenia art. 228 kodeksu karnego, przewidującego od 6 miesięcy do 8 lat więzienia za przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją. Trwają przesłuchania świadków. Rada Rodziców zawiadomiła także urząd miejski i kuratorium o nieprawidłowościach w szkole oraz możliwych zaniedbaniach dyrekcji.
Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze