Między XIV a XVI wiekiem w Japonii zaczęto podawać surowe ryby zawinięte w ryż doprawiony octem. Początkowo były to duże kawałki ryb, przechowywane w ten sposób, by dłużej zachować świeżość. W XIX wieku w okolicach Tokio sushi zaczęło przybierać bardziej znaną nam współcześnie formę, czyli niewielkich kawałków ryżu z rybą wewnątrz. Gdy sushi stało się popularne i wyszło poza Japonię, do ryżu zamiast ryby zaczęto używać warzyw, grzybów, a nawet mięsa.
Warszawska Akademia Kulinarna i firma Blue Dragon chcą pokazać, że sushi nie jest takie trudne, jak je malują. Jego przygotowywanie jest łatwe, przyjemne, może być atrakcją rodzinnej imprezy, jak i tej w gronie znajomych. W tym celu w miniony piątek, 24 stycznia, w siedzibie Akademii Kulinarnej odbyły się warsztaty sushi.
Warsztaty prowadził Wilson Chung - mistrz kuchni dalekiego wschodu. Na wstępie opowiedział uczestnikom o tym, czym tak naprawdę jest sushi i jak przygotowuje się trzy podstawowe jego składniki tj. ryż, ocet ryżowy i Nori, czyli algi morskie. Zaprezentował również trzy rodzaje wasabi (zielonego, ostrego chrzanu japońskiego): zwykłe, premium i musztardowe, sosy sojowy i Teryiaki oraz marynowany imbir. Nowością dla wielu osób były chipsy Nori - niewielkie kawałki prażonych alg z dodatkiem sezamu, które służyć mogą jako przekąska czy dodatek urozmaicający kanapki. Bardzo cenne były jego rady o tym, jak wybierać najbardziej wartościowe produkty do robienia sushi.
Następnie omawiając kolejno każdy ruch Wilson zaprezentował uczestnikom sposób przygotowywania „maki” (dodatki zawinięte w ryżu i w nori), „california maki” (tzw. odwrócone maki, z ryżem na zewnątrz), „sushi ball” (kulka z ryżu i ryby z dodatkami) i „nigiri” (kawałek ryby na niewielkiej ilości ryżu). Proponowałby do maków dodawać kawałki wędzonego łososia, paluszki krabowe, ogórka, awokado, a smak wzbogacać niewielkim dodatkiem kremowego serka. Zachęcał również do tworzenia samodzielnych kompozycji, wedle uznania i smaku.
Po wstępie teoretycznym przyszedł czas na praktykę. Pod okiem kucharzy z Akademii i samego Wilsona, uczestnicy warsztatów mieli okazję przekonać się, że to, co pokazywał jest dziecinnie proste, może poza wyjątkiem „nigri”, które nie jednej osobie sprawiały trochę problemów.
Zakończenie części praktycznej przyniosło oczekiwany moment, czyli konsumpcję własnoręcznie wykonanego sushi. Przy tej części Wilson opowiedział o zwyczajach, jakie panują podczas spożywania sushi, o tym, kiedy jeść palcami, a kiedy za pomocą pałeczek, które rodzaje sushi jeść po sobie, kiedy pić sake czy japońskie piwo.
Warsztaty Akademii Kulinarnej i firmy Blue Dragon pomogły odczarować sushi, zdjąć z niej otoczkę czegoś ekskluzywnego, niedostępnego dla wszystkich. Wilson pokazał, że maki itp. możemy bez większych problemów, po takich krótkich warsztatach wykonywać samodzielnie w domu, a sosu teriyaki czy sojowego używać również na co dzień w kuchni.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Fot. Blue Dragon
Komentarze