Dlatego, tak wiele osób zgłosiło się na castingi do drugiej edycji programu „MasterChef”. Programu, w którym kuchenni amatorzy pod okiem Magdaleny Gessler, Anny Starmach i Michel’a Moran’a zmieniają się w kuchennych mistrzów, a nagrodą jest 100 tysięcy złotych i wydanie własnej książki kucharskiej.
W pierwszym odcinku tegorocznego sezonu o jeden z 40 fartuchów, będących symbolem przejścia do kolejnego etapu, walczyło sto najlepszych osób wyłonionych na castingach. Aby go zdobyć kandydaci musieli w ciągu jednej godziny przygotować swoje popisowe danie, a potem dokończyć je w czasie 5 minut na oczach jury i zaprezentować im do skosztowania.
Na „pierwszy ogień” poszedł Daniel, student z Gdańska, którego filozofia w kuchni to „dać dobrze zjeść”. Przygotował on potrawę o nazwie „mięsny krab”, która z krabem nic wspólnego nie miała, były to, bowiem skrzydełka z kurczaka nadziewane cielęciną i szyjkami rakowymi. Dodatkowo Daniel podał jury smażoną zupę selerową. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że danie niestety było za suche, ale świetnie wymyślone, za co przyznano mu, jako pierwszemu fartuch MasterChef’a.
Kolejnymi osobami, które przeszły do następnego etapu programu było trzech kucharzy, którzy na polską edycję specjalnie przyjechali z zagranicy. Cielęcina i langustynki w sosie zabajone, labraks na parze i krewetki koktajlowe z sosem masala zapewniły, im przychylność jury.
Fartuch zdobyła również Diana Vdokhova za, jak to określiła Magda Geissler: „genialne” ormiańskie danie – gołąbki w liściach winogron w sosie z granatów i pieczone warzywa. Być może to ona zostanie zwyciężczynią MasterChef’a i otworzy swoją wymarzoną cukiernię „Ciasta świata”.
Kolejna uczestniczka skłóciła między sobą dwie jurorki programu. Anna z Poznania otwarcie przyznała się do tego, że gotuje od niecałego roku, a do programu przyszła, bo bardzo podziwia Anię Starmach. Przygotowała trudne danie: małże Świętego Jakuba z risotto z zielonymi szparagami i musem z boczniaków. Michel chciał ją widzieć w kolejnym etapie, Magda Gessler była temu przeciwna twierdząc, że wszystko, co dziewczyna zrobiła jest „żadne”. Ostatni głos należał do Ani, która uznała, że przecież każdy, kiedyś zaczyna i podarowała jej fartuch.
Fartuch dostał także Leszek za roladki z piersi z kurczaka w szynce i grillowane warzywa, oraz Beata za pasztet ze szczupaka i boczku, oraz bułkę razową z czarnuszką.
Ostatnią osobą, która w niedzielnym odcinku przeszła do kolejnego etapu programu była Maria, księgowa ze Śląska, znana z pierwszej edycji MasterChef’a. Żeby pokazać, że ze swoją kuchnią otwiera się na świat zaprezentowała jury zestaw obiadowy „Afryka Dzika”. W jego skład wchodziła rolada z mięsa krokodyla z nadzieniem warzywnym i sałatka kuskus z sosem mango. Krokodyle mięso od razu przeraziło Magdę Geissler, po spróbowaniu potrawy z kwaśną miną stwierdziła, że za danie bez smaku nie należy się Marii fartuch. Michel’owi posmakował za to kuskus, a mimo, że Ania zawiodła się na roladzie, chciała dać Marii druga szansę w programie.
Kolejne zmagania z castingów już w kolejnym niedzielnym odcinku programu „MasterChef”, ciekawe, czy jego uczestnicy zaprezentują taki sam wysoki poziom.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Fot.: TVN / Jacek Wrzesiński, na zdjęciu: Anna Starmach, Michel Moran, Magda Gessler
Komentarze