Niewarszawscy Warszawiacy ugotowani!

Ugotowani - sezon 5, odcinek 9.
Dziewiąty odcinek Ugotowanych obfitował w wołowinę, jajka wesołych kur, wesołe sarny, wesołe kurczaki i inne, podobnież wesołe zwierzaczki.

Chaotyczna Marcelina
Wraz z pierwszą kolacją dzisiejszego odcinka poznaliśmy Marcelinę - kobietę o wspaniałej figurze, właścicielkę firmy dystrybuującej artykuły dziecięce oraz sklepu z zabawkami, mebelkami i wszystkim, co najmłodsi chcieliby znaleźć w swoich pokoikach. Jej wykształcenie, czyli ukończone studia prawnicze, nie współgrają z zadeklarowaną lubością do chaosu i nieporządku. Szczęśliwie dla gospodyni, jeśli naprawdę te cechy posiada, nie było ich widać podczas wydanej kolacji. Dla swych gości przygotowała bowiem ładne, estetyczne nakrycie stołu, a na nim kolejno: Lahmacun: włoski wezyr, Stek też ryba oraz Pavlova Pina Colada. Współzawodników urzekła głównie deserem, czyli własnoręcznie przygotowaną bezą. Wpływ na odbiór kolacji miała również atrakcja, choć słowo "atrakcja" jest tu trochę nad wyrost, czyli podarowanie gościom po pluszaku, którego na dodatek sami mogli sobie wybrać. Wszystkie leżały w pokoju dziecięcym, na ziemi, a było ich tam kilkadziesiąt. Cudowny widok! Plusz nie zmiękczył jednak serc oceniających na tyle, by dali Marcelinie wysokie noty. Swoją kolację zakończyła z 17 punktami, i myślę, że zdawała sobie sprawę z zajętego miejsca.

Hipsterski Marcin

Drugi uczestnik dziewiątego odcinka Ugotowanych to młody kierownik postprodukcji w branży telewizyjnej. Przez pięć lat mieszkał w Nowym Jorku. Gdyby nie pracował w branży telewizyjnej, mógłby być kucharzem. Oceniając go po wyglądzie, zachowaniu oraz zaprezentowanym stylu życia, ciężko było oprzeć się wrażeniu, że w dużym stopniu wpisuje się w kanon hipstera. Swych gości powitał stołem udekorowanym prawdziwą trawą, na której leżała drewniana kłoda. Efektowne, pomysłowe, bardzo oryginalne. Na owej kłodzie podał: Lizaka z figą i tygrysem (czyli krewetką, z której musiał wyciągnąć "jelit"), Krwiste tango oraz Mango migdalenie. Zaproponowaną przez niego atrakcją była krótka lekcja tańca argentyńskiego, do której oczywiście wynajął instruktora. Gości urzekł jedzeniem, pomysłem grillowym, piękną, nowoczesną zastawą stołową, no i samym pomysłem na wystrój stołu. Zdobył 23 punkty, pozostawiając Marcelinę daleko w tyle.

Izabela Abrakadabra

Dojrzała kobieta mieszkająca w Jesionce pod Warszawą. Właścicielka pięknego domku, a właściwie to domiszcza. W ogródku posiada zaprojektowaną przez siebie wędzarnię, a także grządki z zieleniną, którą wykorzystała do przygotowania swoich potraw. Na co dzień zajmuje się... wróżeniem. Jej specjalnością są dłonie, a raczej czytanie z nich. Chętnie stawia tarota, z łatwością wyczuwa aurę otaczających ją ludzi. Ukończyła studium psychotroniczne, co wprowadziło ją w arkana zawodu. Swych gości zaczarowała Zadymką, Wypasem i deserem Sielsko. Menu, jak widać, miało nazwy oszczędne, ale i tajemnicze. Do przygotowywanych potraw użyła samych zdrowych, w dużej mierze własnych produktów. Jedzenie podała na ręcznie malowanej porcelanie. Po wspaniałym posiłku zaprosiła gości na przejażdżkę zaprzęgiem konnym. Nie tylko dała się poznać, jako woźnica, ale również zorganizowała konkurs dla pozostałych. W rezultacie otrzymała 23 punkty, tak jak Marcin. Należy tu jednak zaznaczyć, że zdobyłaby ich o wiele więcej, gdyby Pan Hipster nie zachował się niehonorowo. A cóż on takiego zrobił? Wyczuwając poważną konkurencję ze strony Izabeli, przyznał jej tylko 6 punktów. Nieładnie, oj, nieładnie!

Męski Tomasz

Dorosły, dojrzały mężczyzna przez duże M. Sympatyczny, radosny, otwarty. Właściciel firmy importującej kamień budowlany. Zawód związany z marmurem i granitem nie przekłada sie jednak na serce z kamienia, co we wstępie zaznaczył. Tomasz nie czuje się kucharzem, ale zdecydowanie jest "gotujący". Dla swych gości ugotował więc Sfilatę, Leśny napęd 4x4 i Owocowy team. Atrakcji zabrakło. Goście czuli niedosyt w związku z małą przystawką, wołowiną czwarty dzień z rzędu (choć to przecież nie jego wina) oraz niespecjalnie smaczną żelatyną w ramach deseru. Całokształt najwyraźniej jednak wypadł lepiej, niż kolacja u Marceliny, gdyż ostatni gospodarz otrzymał 19 punktów i wyprzedził swą rywalkę. Tomasz jest więc "gotujący", ale nie "ugotowywujący". Koniec końców pieniądze poszły do podziału na wróżkę Izabelę oraz hipstera Marcina. I o ile kobieta odłoży je sobie na wyremontowanie ogromnego domiszcza, Marcin prawdopodobnie kupi sobie nowe okulary z jeszcze większymi oprawkami, bądź obłoży trawą pozostałe meble znajdujące się w mieszkaniu.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat