„Noc gargulców” Grahama Mastertona jest kontynuacją „Bazyliszka”, ale spokojnie można sięgnąć po nią bez znajomości poprzedniej części. Autor przypomina najważniejsze informacje na tyle, by bez problemu odnaleźć się w historii, a wydarzenia z pierwszego tomu nie są konieczne do zrozumienia fabuły. To zdecydowanie jedna z tych kontynuacji, które mogą funkcjonować jako samodzielna historia.
Nathan Underhill ponownie zajmuje się tym, czym zajmuje się najlepiej – poszukiwaniem i badaniem mitycznych stworzeń. Tym razem zainteresowanie kryptozoologa skupia się na feniksie, którego komórki macierzyste mogłyby znaleźć zastosowanie w leczeniu ciężkich poparzeń. W tym samym czasie w Filadelfii zaczynają ginąć ludzie, a śledztwo prowadzone przez komisarz Jennę Pullet stopniowo prowadzi w stronę Underhilla. Sama historia jest dość prosta i nie należy oczekiwać od niej szczególnie rozbudowanej intrygi. Masterton nie próbuje stworzyć skomplikowanej układanki, w której każdy szczegół nabiera znaczenia dopiero na ostatnich stronach. Mimo to zdarzają się momenty, które potrafią zaskoczyć. Ludzie giną tutaj dość łatwo, więc przy kolejnych scenach trudno mieć pewność, kto właściwie dotrwa do końca. Brutalność jest zresztą jednym z elementów budujących klimat książki.
Nie jest to jednak horror, który będzie spędzał sen z powiek. Znacznie mocniej odczuwałam tutaj napięcie i dyskomfort niż rzeczywisty strach. Dużo krwi, śmierci i brutalnych scen sprawia, że świat przedstawiony nie należy do szczególnie przyjemnych, ale trudno nazwać „Noc gargulców” książką naprawdę przerażającą. Bliżej jej moim zdaniem do thrillera z elementami horroru niż klasycznego horroru.
Największą przyjemność sprawił mi natomiast sam styl autora. Widać doświadczenie Mastertona – książkę czyta się bardzo swobodnie, zdania nie są przekombinowane, a narracja płynnie prowadzi przez kolejne wydarzenia. Nie trzeba zatrzymywać się co kilka stron, żeby rozszyfrować, co właściwie autor miał na myśli. To ten rodzaj warsztatu, przy którym czuć, że mamy do czynienia z pisarzem, który ma za sobą naprawdę wiele napisanych książek.
Nie oznacza to jednak, że wszystko mnie przekonało. Nathan Underhill jest bohaterem dość oschłym i specyficznym. Momentami sprawiał wrażenie niemal całkowicie odciętego od emocji innych ludzi. Można oczywiście potraktować to jako jego cechę charakteru, ale nie spodziewałabym się po tej książce szczególnie pogłębionych portretów psychologicznych. Bohaterowie mają przede wszystkim działać w ramach historii, a nie być wielowarstwowymi postaciami, których osobowość będziemy analizować długo po zamknięciu książki.
Podobnie jest z samym światem. Pomysł na połączenie współczesności, kryptozoologii i mitycznych stworzeń jest ciekawy, ale nie został rozbudowany do poziomu, który pozwoliłby mi naprawdę zanurzyć się w tym uniwersum. Jeśli ktoś szuka szczegółowo skonstruowanego świata albo bardzo dokładnego wyjaśnienia jego zasad, może poczuć niedosyt.
Mam również wrażenie, że finał został potraktowany trochę po macoszemu. Główny przeciwnik zostaje pokonany stosunkowo łatwo, niemal bez większego wysiłku ze strony bohaterów. Po całej historii oczekiwałam czegoś bardziej satysfakcjonującego. Wyglądało to trochę tak, jakby autorowi zależało przede wszystkim na tym, żeby domknąć historię i przejść do końca.
„Noc gargulców” nie jest najwspanialszą literaturą, jaką czytałam w życiu i zdecydowanie nie zostanie ze mną na długo. Nie znalazłam tutaj ani szczególnie skomplikowanej fabuły, ani bohaterów, o których chciałabym długo myśleć. Ale czy każda książka musi taka być? Czasami potrzebujemy po prostu czegoś, co dobrze się czyta. I pod tym względem Masterton wykonuje swoją pracę bardzo dobrze. „Noc gargulców” to przyjemna, choć momentami mocno brutalna rozrywka. Nie przestraszy Was prawdopodobnie tak, jak sugerowałaby etykietka horroru, ale potrafi zapewnić napięcie i kilka nieprzyjemnych scen. To książka, którą chętnie zabrałabym pod koc na dwa jesienne wieczory – bez oczekiwania, że zmieni moje życie, ale z pewnością umili mi kilka godzin.
Jeśli macie ochotę na lekką w odbiorze, krwawą i momentami niepokojącą historię z mitycznymi stworzeniami w tle, „Noc gargulców” może być dokładnie tym, czego potrzebujecie.
Dorota Pustelnik
Graham Masterton, ,,Noc gargulców’’, Wydawnictwo Rebis, 2026.
Komentarze