„Noc kłamstw” - recenzja

Recenzja książki „Noc kłamstw”.
Jeżeli na okładce książki zacytowano jedną z moich ulubionych autorek – B. Paris, która reklamuje powieść słowami „znakomita, porywająca”, to wiem od razu, że muszę zarezerwować dużo czasu, bo nie oderwę się od czytania. „Noc kłamstw” Janiszewskiej zdecydowanie porywa i ekscytuje od pierwszej do ostatniej strony.

Anna i Mikołaj wiodą naprawdę dobre życie. Ona jest autorką książek dla dzieci i pracuje w domu, on natomiast z powodzeniem prowadzi kawiarnię. Mają cudowne dzieci, piękny dom. Jednak pewnego dnia zostają oskarżeni o zabójstwo i obraz idealnego życia pęka jak bańka mydlana. Śmierć opiekunki ich dzieci kładzie się cieniem na perfekcyjnym z pozoru obrazie rodziny. Na jaw zaczynają wychodzić różne tajemnice, nikt już nie wie, komu powinien ufać. Komisarz Leon Mruk próbuje rozwikłać skomplikowaną sprawę. Jednak w tym przypadku same przesłuchania podejrzanych nie wystarczą, trzeba sięgać głębiej i dalej.

Historia Tochmanów naprawdę zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a Janiszewska perfekcyjnie zbudowała napięcie. Kiedy wydaje nam się, że dotarliśmy już do punktu kulminacyjnego i wiemy, kto dokonał morderstwa; kto jest dobry, a kto zły, autorka puszcza do nas oczko i zabawa zaczyna się od początku. Czytając historię, można dostać zawrotów głowy od ilości zwrotów akcji. Gdy zaufamy jednemu z bohaterów, nagle dowiadujemy się o kolejnych sekretach i zastanawiamy się, o co właściwie chodzi. Bohaterowie są naprawdę świetnie zbudowani. Anna – dobra mama i żona ma swoje skrzętnie skrywane tajemnice, Mikołaj – sympatyczny właściciel kawiarni, który chętnie każdego wysłucha, ma swoją mroczną przeszłość, o której nie wie nawet żona. Każdy ma swoje sekrety i każdy obawia się, żeby przypadkiem nie ujrzały światła dziennego.

Prawie do ostatniej strony nie umiałam odgadnąć, kto zamordował opiekunkę dzieci Tochmanów. Było tak wiele tropów, że nie miałam możliwości dokonania sensownej analizy. Zakończenie jest zaskakujące jak przystało na bardzo dobry kryminał. Rozwiązanie zagadki zrobiło na mnie ogromne wrażenie i wszystkie puzzle wpadły na właściwe miejsca. Właśnie taki powinien być dobry thriller psychologiczny – wiele wątków, postaci, tajemnic, a my i tak nie wiemy, w którą stronę powinniśmy patrzeć.

Zaletą tej historii są również retrospekcje – cofamy się między innymi do czasów dzieciństwa Anny i Mikołaja, ale również poznajemy wydarzenia sprzed morderstwa i po nim.  Dzięki temu możemy poukładać sobie w głowie wszystkie fakty, choć przy takiej ilości zwrotów akcji, niewiele to pomaga, co oczywiście uznaję za plus. Akcja toczy się wartko, nie ma w tej książce przestoju, nudnych opisów, wydarzeń, które nie mają wpływu na całość fabuły. Wszystko tutaj jest po coś, a historia jest znakomicie zaplanowana i jeszcze lepiej opisana. Janiszewska genialnie radzi sobie z budowaniem historii, nie ma w tej opowieści żadnych luk czy niedopowiedzeń, wszystko układa się w jedną, sensowną i uporządkowaną całość, a zakończenie to taka wisienka na torcie. To kolejna książka w mojej biblioteczce, której treść uczy, że nigdy nie uciekniemy od przeszłości, a tajemnice zawsze wychodzą na jaw. „Noc kłamstw” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów kryminałów i thrillerów psychologicznych. Janiszewska to taka nasza polska Paris. Przy okazji, jeżeli nie mieliście okazji zapoznać się z twórczością Paris – naprawdę warto.

Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)

Izabela Janiszewska, „Noc kłamstw”, Czwarta Strona, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat