Na razie zdecydowanie nie. W Senacie znajduje się petycja dotycząca podatku kościelnego, ale nie jest ona ani ustawą, ani nawet projektem ustawy. Co więcej, zaproponowany w niej mechanizm został bardzo krytycznie oceniony pod względem zgodności z Konstytucją.
Temat podatku kościelnego nie jest nowy, jednak w ostatnich dniach ponownie zrobiło się o nim głośno w internecie. Pojawiają się hasła sugerujące, że "projekt jest już w Senacie", a osoby, które nie wypiszą się z Kościoła, będą musiały liczyć się z pomniejszeniem wypłaty o 8 proc.
Rzeczywistość jest znacznie mniej sensacyjna.
9 czerwca 2025 roku do Senatu wpłynęła indywidualna petycja P11-89/25 dotycząca wprowadzenia w Polsce podatku kościelnego. Dokument został następnie uzupełniony 20 czerwca 2025 roku. Autor zaproponował rozwiązanie inspirowane systemem funkcjonującym między innymi w Niemczech.
Według opisu zamieszczonego na oficjalnej stronie Senatu pracodawca miałby potrącać 8 proc. wynagrodzenia osoby deklarującej przynależność do Kościoła lub innego związku wyznaniowego. Dotyczyłoby to wynagrodzeń uzyskiwanych między innymi z umowy o pracę, umowy zlecenia i umowy o dzieło. Pieniądze trafiałyby najpierw do urzędu skarbowego, a następnie do wskazanego Kościoła lub związku wyznaniowego.
Osoba deklarująca brak przynależności religijnej lub ateizm nie byłaby objęta daniną.
To właśnie ten zapis odpowiada za nagłówki o "8 proc. z pensji dla Kościoła".
Tutaj pojawia się najważniejsze rozróżnienie, które w części internetowych publikacji zostaje pominięte.
Do Senatu nie trafił gotowy projekt ustawy wprowadzający podatek kościelny. Trafiła petycja obywatelska, czyli propozycja podjęcia określonych działań legislacyjnych.
7 lipca 2025 roku petycję skierowano do Komisji Petycji. Komisja zajęła się nią 20 stycznia 2026 roku. Jeden z senatorów zaproponował zakończenie prac, jednak wniosek nie uzyskał większości. Komisja postanowiła natomiast zwrócić się o opinie do Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz przeprowadzić analizę konstytucyjności proponowanego rozwiązania.
Samo rozpatrywanie petycji nie oznacza więc, że parlament zdecydował o wprowadzeniu nowego podatku.
Na 18 sierpnia 2026 roku nie ma ustawy wprowadzającej 8-procentowy podatek kościelny ani wynikającego z tej petycji projektu ustawy, który znajdowałby się na normalnej ścieżce legislacyjnej. Sprawa nadal dotyczy postulatu zgłoszonego w petycji.
Na zlecenie przewodniczącego senackiej Komisji Petycji powstała szczegółowa opinia prawna dotycząca zgodności proponowanego rozwiązania z Konstytucją RP oraz Europejską Konwencją Praw Człowieka.
Jej wnioski są dla autora petycji mało korzystne.
W opinii prawnej przygotowanej przez dr. hab. Wojciecha Mojskiego, prof. UMCS, wskazano, że przedstawiony w petycji mechanizm nie spełnia konstytucyjnych i europejskich standardów ochrony praw jednostki.
Problemem byłby między innymi sposób uzależnienia obowiązku podatkowego od deklaracji dotyczącej przekonań religijnych. Ekspert zwrócił uwagę na możliwe naruszenie wolności sumienia i religii, zasady równości, prawa do prywatności i ochrony danych oraz zasady bezstronności światopoglądowej państwa. Kontrowersyjne byłoby również przetwarzanie przez pracodawców oraz organy skarbowe informacji dotyczących wyznania pracowników.
Innymi słowy - nawet gdyby senatorowie chcieli wykorzystać petycję jako punkt wyjścia do prac nad ustawą, trudno byłoby po prostu przepisać zaproponowane w niej rozwiązanie do polskiego prawa.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół.
Autor petycji powołuje się na rozwiązanie niemieckie. Tymczasem w Niemczech stawka podatku kościelnego wynosi zazwyczaj 8 lub 9 proc. należnego podatku dochodowego, a nie 8 lub 9 proc. całego wynagrodzenia.
To ogromna różnica.
Także senacka ekspertyza wskazuje, że rozwiązania funkcjonujące w Niemczech opierają się na 8-9 proc. należnego podatku dochodowego. W innych europejskich systemach stosowane są również znacznie mniejsze odpisy od podatku.
Dlatego przedstawianie propozycji z polskiej petycji jako prostego przeniesienia "niemieckiego modelu" może być mylące. Petycja przewiduje bowiem znacznie bardziej dotkliwe rozwiązanie - 8 proc. wynagrodzenia.
Co ciekawe, autor senackiej opinii prawnej nie wyklucza samej idei powiązania finansowania związków wyznaniowych z systemem podatkowym.
Za znacznie bezpieczniejsze konstytucyjnie rozwiązanie uznał jednak dobrowolny odpis części PIT, a nie dodatkowy obowiązkowy podatek.
W ekspertyzie pojawia się przykładowo możliwość dobrowolnego przekazywania 0,5-1 proc. należnego podatku. Podatnik sam wskazywałby beneficjenta, nie musiałby deklarować swojego wyznania, a brak wyboru nie powodowałby żadnych dodatkowych kosztów.
Taki mechanizm przypominałby bardziej znany Polakom sposób przekazywania części podatku na wybrany cel niż automatyczne potrącanie pieniędzy z wynagrodzenia.
Na dziś - nie.
Nie został wprowadzony żaden nowy podatek dla osób wierzących. Nie obowiązuje również zasada, zgodnie z którą brak wystąpienia z Kościoła oznaczałby automatyczne pobieranie 8 proc. pensji.
Mamy do czynienia z petycją złożoną przez osobę fizyczną, której propozycję analizuje Komisja Petycji. Dodatkowo mechanizm opisany w dokumencie otrzymał bardzo krytyczną ocenę prawną.
Dlatego nagłówki w rodzaju "8 proc. pensji dla Kościoła", "podatek dla wierzących już w Senacie" czy "musisz wypisać się z Kościoła, żeby nie płacić" warto traktować z dużą ostrożnością.
Dyskusja o tym, w jaki sposób powinny być finansowane Kościoły i związki wyznaniowe w Polsce, zapewne będzie jeszcze wracać. To jednak zupełnie coś innego niż informacja o uchwaleniu nowego podatku.
Na razie zatem odpowiedź na pytanie, czy wierzący w Polsce będą musieli oddawać 8 proc. swojej pensji, jest prosta: nie. Taka propozycja istnieje wyłącznie na poziomie petycji i w obecnym kształcie wzbudza poważne zastrzeżenia konstytucyjne.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze