Obowiązkowe w każdym domu od 2030 roku!

Czujnik dymu i czadu – dwa urządzenia czy jedno?
Do 1 stycznia 2030 r. wszyscy właściciele domów i mieszkań w Polsce będą zobowiązani do wyposażenia swoich nieruchomości w czujniki dymu, a w uzasadnionych przypadkach także w czujniki tlenku węgla (czadu). Choć zmiana ta oznacza istotne podniesienie poziomu bezpieczeństwa, wielu użytkowników wciąż nie zdaje sobie sprawy, że czujnik dymu i czujnik czadu chronią przed dwoma zupełnie różnymi zagrożeniami — i błędnie zakłada, że jedno urządzenie może zastąpić drugie.

Temat czujników w domach wraca nie tylko w związku z nadchodzącymi obowiązkami, ale przede wszystkim dlatego, że rzeczywistość regularnie przypomina o skali zagrożeń. Zaledwie jednego dnia - 21 stycznia 2026 roku - strażacy w całym kraju interweniowali 1252 razy — w tym 301 razy przy pożarach i 54 razy przy zdarzeniach z tlenkiem węgla, który tego dnia pochłonął 3 ofiary śmiertelne. W bilansie całego stycznia 2026 roku mowa już o 3656 pożarach w budynkach mieszkalnych, 40 ofiarach śmiertelnych i 198 rannych — oraz 695 zdarzeniach z tlenkiem węgla, w których zginęło 20 osób, a 265 zostało podtrutych. Statystyki te pokazują wyraźnie, że zagrożenia pożarowe i związane z czadem mają odmienny charakter, dlatego skuteczna ochrona wymaga odpowiednio dobranych urządzeń, a nie jednego uniwersalnego rozwiązania.

To nie są te same sytuacje zagrożenia
Czujnik dymu i czujnik tlenku węgla (czadu) to urządzenia, które — mimo podobnego przeznaczenia ochronnego — wykrywają zupełnie inne zagrożenia i działają na innych zasadach.

Dym powstały podczas pożaru unosi się ku górze i gromadzi pod sufitem, dlatego czujniki dymu powinny być instalowane właśnie tam — najczęściej w korytarzach oraz w pobliżu sypialni, aby jak najszybciej ostrzec domowników o zagrożeniu. Z kolei tlenek węgla miesza się z powietrzem w całej objętości pomieszczenia, dlatego nie unosi się na konkretnej wysokości. 

Czujniki czadu powinny być montowane zgodnie z zaleceniami producenta, najczęściej na wysokości odpowiadającej tzw. strefie oddychania, czyli obszarowi, w którym człowiek naturalnie przebywa podczas codziennego funkcjonowania, oraz w pobliżu źródeł spalania. Ta różnica w zachowaniu dymu i tlenku węgla sprawia, że urządzenia służące do ich wykrywania powinny być instalowane w dwóch różnych miejscach, aby mogły skutecznie spełniać swoją funkcję ostrzegawczą.

- Zachęcamy do montażu czujek dymu i czujek tlenku węgla. Za kilka lat będzie to obowiązek. Pamiętajmy! Żaden ludzki zmysł nie jest w stanie wyczuć czadu, czyli tlenku węgla.— ostrzega mł. bryg. Karol Smarz, oficer prasowy PSP.

Urządzenia 2w1 – czy na pewno zapewniają pełną ochronę?
Czujniki łączące funkcję wykrywania dymu i tlenku węgla pojawiają się na rynku jako alternatywa dla dwóch oddzielnych urządzeń. Jednocześnie ich stosowanie budzi pytania o to, czy integracja dwóch systemów detekcji w jednej obudowie pozwala na równie precyzyjne reagowanie na różne typy zagrożenia.

– Z perspektywy producenta czujników dymu i tlenku węgla kluczowe jest to, żeby każde z tych urządzeń jak najlepiej spełniało swoją funkcję. Dlatego projektujemy je jako osobne urządzenia, tak aby nie wprowadzać kompromisów, które mogłyby obniżyć skuteczność ostrzegania w sytuacji zagrożenia. Naszym celem jest maksymalne bezpieczeństwo użytkowników – a to najlepiej osiąga się wtedy, gdy każde urządzenie jest wyspecjalizowane w swoim zadaniu. - wyjaśnia Paweł Warski, Business Development Manager w Ei Electronics, firmy produkującej czujniki dymu i tlenku węgla. – Rekomendujemy stosowanie w domu dwóch różnych typów czujników: czujnika dymu oraz czujnika tlenku węgla, każdy z nich tam, gdzie realnie może wykryć właściwe zagrożenie w odpowiednim momencie. - dodaje Warski.

Pożar nie poczeka na obowiązek
Pożar nie poczeka na wprowadzenie w życie obowiązku montażu czujników – może wydarzyć się w każdej chwili, także w wyniku pozornie codziennych zdarzeń, takich jak przegrzanie ładowarki do telefonu, awaria tostera w kuchni czy losowe zdarzenie w sąsiednim mieszkaniu.

W sytuacji zagrożenia o bezpieczeństwie nie decyduje wygoda, estetyka wnętrza ani pozorna oszczędność wynikająca z zakupu jednego urządzenia zamiast dwóch. Różnice w sposobie działania czujnika dymu i czujnika tlenku węgla (czadu) oraz odmienne warunki ich montażu pokazują, że są to dwa niezależne systemy detekcji. Oznacza to, że każde z tych urządzeń powinno pracować w warunkach dopasowanych do swojej funkcji, aby skutecznie wykrywać konkretne zagrożenie — bez kompromisów wynikających z łączenia technologii.

Czujnik dymu, czujnik czadu

Fot. Materiały prasowe
Informacja prasowa



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat