„Osobliwy dom Pani Peregrine” – recenzja

Recenzja książki „Osobliwy dom Pani Peregrine”.
Film dla dzieci? Niekoniecznie. Tim Burton powrócił z nowym filmem, który zaskakuje pod każdym względem. Niestety nie wszystko budzi podziw.

Co się stanie, gdy światowej sławy reżyser weźmie na warsztat poczytną książkę? Możemy być pewni, że do kin wejdzie kasowy film, który zdobędzie zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Tak było praktycznie z każdą ekranizacją powieści, a „Osobliwy dom Pani Peregrine” również nie jest wyjątkiem. Tim Burton postanowił stworzyć wspaniałe kino familijne, skierowane głównie do najmłodszych. Nie jestem jednak do końca przekonana, czy film Burtona na pewno powinny oglądać małe dzieci...

Produkcja opowiada historię nastoletniego Jake`a, który jest świadkiem śmierci swojego ukochanego dziadka. Chłopiec bardzo to przeżywa, tym bardziej, że nie jest w stanie wytłumaczyć okoliczności wydarzenia. Psycholog radzi mu, by udał się w podróż i poznał przeszłość krewnego, co ma mu pomóc w pogodzeniu się z rozstaniem. Jake wraz z ojcem przybywa na tajemniczą wyspę, gdzie w sierocińcu wychował się jego dziadek. Sierociniec jednak już od dawna nie istnienie, po dzieciach nie ma śladu, a Jake czuje ogromne rozczarowanie. Do czasu aż spotyka dziewczynę, o której opowiadał mu dziadek, a ta pokazuje mu drogę do zupełnie innego świata, w którym czas stanął w miejscu.

Film Burtona zachwyca przepięknymi widokami, niesamowitymi efektami, a także grą aktorską. Widać, że całość została dokładnie przemyślana, by stworzyć porywającą historię i zachwycić widza w każdym wieku. I rzeczywiście przez większą część widowiska sprawia to niesamowite wrażenie. Niestety są momenty, które zupełnie nie współgrają z pierwotną wersją i wręcz do filmu nie pasują. Myślę, że było to spowodowane mnogością wątków i efektów, które Burton chciał umieścić w filmie, a wcale nie musiał. Tych kilka scen nie zmieniłoby fabuły, a ich brak wyszedłby mu na lepsze.

Gra aktorska sprawia, że produkcję ogląda się z przyjemnością. Wrażenie robi postać Pani Peregrine, w którą wcieliła się Eva Green. Jej charyzmatyczna, wyjątkowa, a dodatkowo wielce tajemnicza rola wyróżnia się na tle pozostałych. Co w tym przypadku jest bardzo trudne, ponieważ każda postać w jakiś sposób była wyjątkowa, a czasem nawet wzbudzająca prawdziwy strach. Widać, że Green włożyła w przygotowanie dużo serca, co przeniosło się w pozytywny sposób na ekran. Mnogość postaci sprawiła jednak, że na wszystkie zabrakło czasu, a ich historia mogłaby być bardzo dobrym dodatkiem do filmu.

Chyba największym minusem tego filmu była reklama, która sugerowała, że jest to widowisko dla najmłodszych. Nie dajcie się jednak nabrać, ponieważ film obfituje w wiele przerażających momentów, po których maluchy z pewnością nie mogłyby spokojnie zasnąć. Produkcja jest raczej kinem familijnym, które przemówi do starszych dzieci, a dorośli również znajdą w nim coś dla siebie. Ja pozytywnie odebrałam całą produkcję, choć po seansie odczułam pewien niedosyt. Nie zmienia to jednak faktu, że Burton powrócił na ekrany w wielkim stylu, a film z pewnością zapisze się w waszej pamięci na długo.

Katarzyna Łochowska
(katarzyna.lochowska@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat