Papryka czy pigułka?

Różnica w witaminach w warzywach a suplementach diety.
Czy rzeczywiście potrzebujemy pigułek, tabletek i proszków, by dostarczyć naszemu organizmowi niezbędnych witamin i minerałów?

Witamina E troszczy się o młody wygląd skóry, biotyna zapobiega wypadaniu włosów a cynk wzmacnia paznokcie – uczyliśmy się o tym w szkole na biologii, dziś słyszymy to w co drugiej reklamie i... sięgamy po zdrowie w kapsułkach.

Wedle podręczników, człowiek dostarczający sobie dziennie ok. 2000 kalorii (prowadząc oczywiście niezbyt intensywny tryb życia i nie spędzający 20 godzin w tygodniu na siłowni), powinien być „zaopatrzony” w dzienną dawkę witamin i minerałów. Tyle jeśli chodzi o teorię. Jak zaś wygląda to w praktyce? Czy zjadasz codziennie 5 posiłków, z których każdy zawiera warzywa i owoce? A może dostarczasz sobie witamin w inny sposób – np. pijąc świeżo przyrządzone soki owocowo-warzywne? Też nie?

No właśnie. W zderzeniu z rzeczywistością, niestety, mamy marne szanse na dostarczenie sobie niezbędnych ilości witamin i minerałów, bazując na samych posiłkach. Często brakuje nam czasu na przygotowanie pełnowartościowego śniadania, zjadamy coś na szybko, byle tylko nie spóźnić się do pracy. Albo co gorsza, w ogóle rezygnujemy ze śniadania i wypijamy tylko kawę, która (o zgrozo!) jeszcze szybciej pomaga nam się pozbyć ważnych pierwiastków z organizmu. I w końcu, nieubłaganie, przychodzi ten moment – czujemy się zmęczeni, mimo że się wysypiamy, zaczynają na wypadać włosy, a paznokcie się łamią. To pierwsze objawy niedoboru witamin i pierwiastków. I w tym momencie warto zacząć rozglądać się za dobrymi suplementami diety.

Oczywiście, wielu lekarzy powie zdecydowane „nie” wszystkim suplementom i doradzą nam zdrowe odżywianie. Ale co z tego, że wiemy jak zdrowo się odżywiać, kiedy czasami jest to niewykonalne.  A co z ludźmi, którzy owszem, odżywiają się zdrowo, zero kawy i alkoholu, tylko soki, warzywa, owoce i ryby. Ale dajmy na to, prowadzą tak intensywny tryb życia, że ich organizm zużywa tak szybko wszystkie zasoby, których mu dostarczają, że witamin i tak w końcu zaczyna brakować. Dlatego ja osobiście nie mówię „nie” suplementom diety. Nie jestem również ich zagorzałą zwolenniczką, ale są momenty, kiedy lepiej sięgnąć po dwumiesięczną kurację tabletkami, niż próbować zapobiegać wypadaniu włosów, jedząc dwa migdały dziennie więcej. Żyjemy dziś szybciej, niż żyło się kiedyś, a nasze ciała nie są jeszcze do tego w pełni przystosowane. Dlatego warto im troszkę czasem dopomóc.

Jeśli planujemy wzbogać swoją dietę o suplementy, warto to zrobić właśnie teraz.  Przedwiośnie to okres, kiedy warzywa i owoce pochodzące z jesiennych zbiorów już dawno się skończyły, a nowych jeszcze nie ma. A jeśli są, to oczywiście wyhodowane na tak dużej ilości nawozów sztucznych, że ich wartość zdrowotna jest bardziej wątpliwa niż wartość zdrowotna spalin samochodowych. Dlatego, jeśli chcemy uniknąć wiosennego przemęczenia, może warto zapytać w najbliższej aptece o dobry suplement diety?

Małgorzata Dudek
(malgorzata.dudek@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat