Paranoja zwana dietą

Uwaga na diety.
Dieta Du(n)kana (proteinowa)

Doktor Dunkan – nowe bożyszcze wszystkich, którzy na wyboistej drodze do szczupłości pogubili buty. Jego dieta opiera się na białku, a konkretnie mówiąc na mięsie, mięsie i jeszcze raz mięsie. Na kilka dni zapominamy o warzywach i owocach, a pałaszujemy chudy drób, ryby, koninę i popijamy odtłuszczonym mlekiem. Później dorzucamy trochę zieleninki do zestawu i tak w kółko. Ludzie chudną i chwalą, bo po uzyskaniu upragnionej, wagi mogą jeść praktycznie wszystko, co im się podoba pod warunkiem, że jeden dzień przeznaczą na czyste proteiny. Wszystko pięknie i ślicznie. dopóki nie zorientujemy się, że nasze jelita niekoniecznie dobrze przeszły tę dietę. Borykamy się ze wzdęciami, a tuż za rogiem czeka efekt mega jojo, którego – o dziwo! – miało nie być. Co więcej – mało vegetarian-friendly.

„Nie jem po 18/19/16/tym jak pies sąsiada zaszczeka”
Bardzo modne i popularne, szczególnie wśród bananowej młodzieży, „bo to takie pełne klasy”. Teorii na to, co jeść i o której porze jest tyle, ile ludzi. Francuzi na kolację pałaszują lekką sałatkę z sosem winegret, dostarczając swojemu organizmowi dużą dawkę błonnika. Naomi Campbell wręcz przeciwnie – rano wybiera potrawy węglowodanowe, wieczorny posiłek to czas białek. Sęk w tym, że jednak coś je, miast wybierać „pi razy drzwi” godzinę, od której niczym dama popija ziołowe herbatki. Lekarze dietetycy obalili mit „niejedzenia po ” – ostatni posiłek powinien być co prawda lekki, ale spokojnie go można spożyć trzy godziny przed snem. A skoro już o Naomi wspomniałem…

„Jem to, co pani Kowalska”
Pani Kowalska ma trzydzieści pięć lat i żadnej zmarszczki na czole. Ostatnio zwierzyła się szalenie opiniotwórczemu magazynowi „Firanki i rolety” ze swojego jadłospisu. To zapewne dzięki niemu zachowuje piękną sylwetkę i powab. Ja też spróbuję!... Tylko tu pojawia się problem photoshopa, operacji plastycznych, osobistego trenera, kosmetyków za dwa tysiące złotych, genów… i chyba przede wszystkim – wiarygodności pani Kowalskiej. I głupot, które powie za zdjęcie na okładce.

Głodówka
To chyba nawet całkiem wdzięczny temat na osobny artykuł! Zdań na jej temat są miliony, jej rodzajów – drugie tyle. Moją absolutną faworytką jest ta, w której pijemy lemoniadę z syropem klonowym i pieprzem kajeńskim. Coraz więcej osób decyduje się na głodówkę „sokową”, zasilając dzięki temu konta rodzimych producentów owocowych napojów. Jeszcze inni twierdzą, że podczas głodówki tylko woda. I małe pytanko – ile to ma trwać? 3 dni? Tydzień? Półtora miesiąca? To i tak raczej półka z napisem „na wyraźne zalecenie lekarza”.

Liczenie kalorii
Stare jak świat i bardzo podobne do mojej ulubionej teorii „niejedzenia po”. Losowy wybór liczby, tabele kaloryczne w dłoń i jedziemy. Zwykłe zakupy wydłużają się wtedy w nieskończoność, bo trzeba wszystko skrupulatnie policzyć, a kalkulator jest nowym przyjacielem. Później do domu przychodzi waga spożywcza, a do głowy paranoja. Następny przystanek – zaburzenie odżywiania. Życzymy miłej podróży.

Ulepszacze życia
Pigułki, herbatki, kapsułki, kawy, koktajle, plastry, gumy, karmelki, inhalacje, olejki, kremy, płyny do kąpieli, kadzidełka i kto wie, co jeszcze. Atakują z każdej strony, z każdej półki, są hitami sprzedaży telewizyjnej. I w sumie nie dziwię się, że odchudzają – po ich zakupie stać nas tylko na butelkę mineralnej.

I tak zanurzamy się powoli w tym absurdalnym świecie, zamiast pół godziny po obiedzie wyjść na porządny spacer, dwa razy w tygodniu odwiedzić siłownię, czy wyeliminować z menu rzeczy ewidentnie niezdrowe. Można też wybrać się do lekarza dietetyka, który z całą pewnością będzie tu najlepszym doradcą. Lepiej też zarezerwować godzinkę w centrum handlowym na lekturę fachowej literatury, a wszelkie poradniki potraktować jako humor z zeszytów szkolnych. Tej machiny, zbiorowej paniki i tak nie zatrzymamy, ale zawsze możemy ją wyśmiać oraz spalić przy tym kilka dodatkowych kalorii.

Kamil Ziomek
(kamil.ziomek@dlalejdis.pl)


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat