Temat wraca regularnie, ponieważ przepisy unijnej dyrektywy EPBD dotyczącej charakterystyki energetycznej budynków przewidują bardzo daleko idące zmiany w sposobie ogrzewania europejskich domów.
Gaz ziemny jest paliwem kopalnym, dlatego kotły gazowe znalazły się wśród urządzeń, od których Unia Europejska chce stopniowo odchodzić. Nie oznacza to jednak, że właściciel domu ogrzewanego gazem powinien już teraz wzywać instalatora i wymieniać sprawne urządzenie.
Co właściwie się zmienia?
To właśnie ta data jest często przedstawiana jako początek "zakazu pieców gazowych". W rzeczywistości chodzi przede wszystkim o finansowanie.
Dyrektywa EPBD przewiduje, że od 1 stycznia 2025 roku państwa członkowskie nie powinny udzielać publicznych zachęt finansowych na instalowanie nowych, samodzielnych kotłów wykorzystujących paliwa kopalne. Dotyczy to między innymi kotłów na gaz ziemny, olej czy węgiel. Przewidziano przy tym określone wyjątki związane między innymi z inwestycjami zatwierdzonymi wcześniej.
To bardzo ważna różnica:
brak dotacji nie oznacza zakazu posiadania urządzenia.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii wprost informuje, że takie urządzenia mogą być stosowane, natomiast ich zakup i montaż nie może być wspierany finansowo przez państwo na zasadach przewidzianych dla samodzielnych kotłów na paliwa kopalne.
Możliwe jest natomiast wspieranie określonych systemów hybrydowych, na przykład łączących kocioł z pompą ciepła lub instalacją wykorzystującą energię odnawialną.
Kolejny etap transformacji dotyczy nowych budynków.
Zgodnie z dyrektywą EPBD od 1 stycznia 2028 roku nowe budynki będące własnością instytucji publicznych mają spełniać standard budynków bezemisyjnych.
Budynek bezemisyjny ma mieć bardzo wysoką charakterystykę energetyczną, zużywać bardzo mało energii i nie powodować na miejscu emisji dwutlenku węgla pochodzącej z paliw kopalnych.
W praktyce oznacza to, że tradycyjny samodzielny kocioł spalający gaz ziemny coraz trudniej będzie pogodzić ze standardem przewidzianym dla nowych budynków.
Ale ponownie - mówimy o nowych budynkach, a nie o wszystkich istniejących domach.
Jeszcze ważniejsza data to 1 stycznia 2030 roku.
Od tego momentu wszystkie nowe budynki mają być budynkami bezemisyjnymi. Tak wynika zarówno z dyrektywy, jak i informacji opublikowanych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
Jeżeli więc ktoś będzie budował nowy dom w kolejnej dekadzie, sposób ogrzewania będzie musiał zostać dostosowany do nowych standardów energetycznych.
Nie oznacza to jednak, że 1 stycznia 2030 roku piece gazowe znajdujące się w istniejących domach staną się nielegalne.
To właśnie ten fragment często ginie w alarmistycznych materiałach publikowanych w internecie.
To właśnie rok 2040 najczęściej pojawia się w nagłówkach zapowiadających "całkowity zakaz pieców gazowych".
Dyrektywa rzeczywiście wskazuje ten rok, ale robi to w bardziej złożony sposób.
Państwa Unii mają przygotowywać polityki i działania prowadzące do dekarbonizacji ogrzewania i chłodzenia oraz stopniowego wycofywania paliw kopalnych. W załączniku do dyrektywy wskazano cel, którym jest pełne wycofanie kotłów wykorzystujących paliwa kopalne do 2040 roku. Jednocześnie przepisy mówią, że państwa mają dążyć do zastępowania samodzielnych kotłów na paliwa kopalne w istniejących budynkach zgodnie z krajowymi planami.
I tutaj znajduje się klucz do zrozumienia całej sprawy.
Rok 2040 jest kierunkiem transformacji i datą docelową dla procesu wycofywania kotłów na paliwa kopalne, ale sama dyrektywa nie ustanawia prostego przepisu mówiącego: "od 1 stycznia 2040 roku każdy istniejący kocioł gazowy w prywatnym domu jest nielegalny". Konkretne rozwiązania mają być wprowadzane poprzez krajową politykę i przepisy poszczególnych państw.
Jeżeli ogrzewasz obecnie mieszkanie lub dom kotłem gazowym, nie ma ogólnego unijnego nakazu natychmiastowej wymiany sprawnego urządzenia.
Polskie Ministerstwo Rozwoju i Technologii wyraźnie rozróżnia możliwość stosowania takich urządzeń od możliwości finansowania ich zakupu ze środków publicznych.
Dlatego właściciel kilkuletniego kotła gazowego nie powinien interpretować internetowych nagłówków jako informacji, że w określonym dniu będzie musiał urządzenie wyłączyć.
Sytuacja wygląda inaczej w przypadku planowania nowego domu albo wymiany źródła ogrzewania na kolejne kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Wtedy warto już brać pod uwagę kierunek zmian prawnych, bo europejska polityka jest wyraźnie nastawiona na ograniczenie wykorzystania paliw kopalnych w budynkach.
To pytanie jest znacznie bardziej skomplikowane niż pytanie o jego legalność.
Nawet jeżeli montaż urządzenia jest obecnie możliwy, inwestycja w system ogrzewania planowany na kilkanaście lat powinna uwzględniać przyszłe wymagania energetyczne, dostępność wsparcia finansowego i stopniowe odchodzenie od paliw kopalnych.
Unia wyraźnie promuje między innymi pompy ciepła, odnawialne źródła energii, efektywne sieci ciepłownicze oraz rozwiązania hybrydowe.
Może się więc okazać, że problemem właściciela kotła gazowego nie będzie nagle jego "nielegalność", ale ekonomiczna opłacalność korzystania z gazu w perspektywie wielu lat.
Warto również uporządkować jeszcze jedno często spotykane nieporozumienie.
Przepisy, o których mowa w kontekście EPBD, dotyczą przede wszystkim systemów ogrzewania budynków i kotłów wykorzystujących paliwa kopalne. Nie należy automatycznie przenosić informacji o wycofywaniu kotłów gazowych na każdą kuchenkę gazową znajdującą się w mieszkaniu.
Hasło "Unia zakazuje gazu w domach" jest więc zdecydowanie zbyt dużym uproszczeniem.
Kierunek zmian jest jasny. Unia Europejska chce, aby europejskie budynki stopniowo uniezależniały się od paliw kopalnych. Gaz ziemny również znajduje się na tej liście.
Nie oznacza to jednak scenariusza, w którym pewnego zimowego poranka miliony ludzi otrzymają informację, że od dziś nie wolno im uruchomić kotła.
Transformacja jest rozłożona na lata.
Najważniejsze daty wyglądają obecnie następująco:
2025 - zasadnicze odejście od publicznych zachęt finansowych na nowe samodzielne kotły na paliwa kopalne,
2028 - nowe budynki publiczne mają być bezemisyjne,
2030 - wszystkie nowe budynki mają być bezemisyjne,
2040 - kierunkowy cel pełnego wycofania kotłów wykorzystujących paliwa kopalne w ramach krajowych planów transformacji.
Dlatego viralowy komunikat "od tej daty piece gazowe będą nielegalne" jest mylący.
Znacznie trafniej byłoby powiedzieć: czas samodzielnych kotłów gazowych rzeczywiście powoli dobiega końca, ale proces ich wycofywania będzie stopniowy i zależny również od przepisów wprowadzanych w poszczególnych państwach.
Dla osób, które już ogrzewają dom gazem, nie oznacza to konieczności natychmiastowego remontu. Dla tych, którzy właśnie planują budowę domu albo wymianę ogrzewania, jest to jednak wyraźny sygnał, że inwestując na kilkanaście kolejnych lat, warto poważnie rozważyć rozwiązania niezależne od paliw kopalnych.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze