Pilotaż „Skrócony czas pracy - to się dzieje!” został przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jego celem jest przetestowanie różnych sposobów ograniczenia liczby przepracowanych godzin bez obniżania miesięcznych wynagrodzeń.
Zainteresowanie programem było ogromne. Wnioski złożyły 1994 przedsiębiorstwa i instytucje, spośród których wybrano 90 pracodawców. Planowane projekty miały objąć łącznie ponad 5 tys. osób. Średnia wysokość przyznanego dofinansowania wyniosła ponad pół miliona złotych, natomiast maksymalna wartość wsparcia dla jednego projektu mogła sięgnąć miliona złotych.
Program nie ogranicza się wyłącznie do czterodniowego tygodnia pracy. Pracodawcy mogą testować między innymi krótszy dzień roboczy, mniejszą liczbę dni pracy w tygodniu, dodatkowe dni wolne lub inne rozwiązania dostosowane do specyfiki danej firmy czy instytucji.
Choć do pilotażu zakwalifikowano 90 pracodawców, ostatecznie umowy zawarto z 82 podmiotami. Dwa z nich zrezygnowały jeszcze przed rozpoczęciem właściwego etapu testów. Następnie do ministerstwa wpłynęły pisma od dwóch kolejnych prywatnych firm, które chciały zakończyć udział w programie z dniem 30 czerwca 2026 roku.
Nie oznacza to jednak masowej rezygnacji z krótszego czasu pracy. W skali całego programu mowa o kilku podmiotach, a przyczyny ich decyzji nie zawsze wynikały z negatywnej oceny samej idei.
Ministerstwo wskazuje, że jeden z pracodawców nie był w stanie zachować wymaganego poziomu zatrudnienia. Problemy miały wynikać między innymi ze stanu zdrowia właściciela oraz konieczności przeprowadzenia restrukturyzacji, zakończenia własnej działalności produkcyjnej i redukcji liczby pracowników.
Inny podmiot miał trudności z ograniczeniem czasu pracy o wymagane 20 proc. Powodem były problemy logistyczne związane z obsługą klientów zagranicznych.
Pracodawca uczestniczący w programie musi objąć projektem co najmniej połowę zatrudnionych osób. Jednocześnie nie może pogorszyć ich warunków pracy ani obniżyć wynagrodzeń.
Ważnym wymaganiem jest również utrzymanie zatrudnienia na poziomie nie niższym niż 90 proc. stanu zadeklarowanego we wniosku. Dla firm przechodzących restrukturyzację, mierzących się z problemami finansowymi albo nagłymi zmianami organizacyjnymi może to być warunek trudny do spełnienia.
Pilotaż zakłada stopniowe ograniczanie wymiaru pracy. Od stycznia do czerwca 2026 roku czas pracy miał zostać zmniejszony o 10 proc., natomiast w drugim półroczu redukcja ma wynosić już 20 proc.
To właśnie przejście do bardziej wymagającego etapu może ujawnić, które modele rzeczywiście sprawdzają się w praktyce, a które wymagają dodatkowych zmian w organizacji pracy.
W ciągu pierwszych sześciu miesięcy ministerstwo przeprowadziło 15 wizyt monitorujących w podmiotach publicznych i prywatnych uczestniczących w programie.
Według informacji przekazanych przez resort pracodawcy dostrzegali wzrost motywacji i zaangażowania pracowników. Jednocześnie zwracali uwagę, że wykonywanie tych samych zadań w krótszym czasie wymaga reorganizacji procesów, lepszego planowania oraz dostosowania sposobu obsługi klientów.
Skrócenie czasu pracy może być stosunkowo łatwe w firmach, w których znaczną część procesów można zautomatyzować lub wykonywać elastycznie. Więcej trudności może pojawić się tam, gdzie konieczne jest zapewnienie ciągłej obsługi, pracy zmianowej albo dostępności dla klientów w określonych godzinach.
Na obecnym etapie jest zbyt wcześnie, aby przesądzać, czy program zakończy się powodzeniem. Rezygnacja kilku pracodawców nie dowodzi, że krótszy czas pracy nie działa. Pokazuje jednak, że nie każdy model można zastosować w każdej branży i w każdych warunkach.
Właściwy etap testów potrwa do 31 grudnia 2026 roku. Następnie uczestnicy będą mieli czas na przygotowanie podsumowań. Sprawozdania końcowe oraz ankiety pracodawców i pracowników mają zostać przekazane ministerstwu najpóźniej do 15 maja 2027 roku. Dopiero analiza tych dokumentów pozwoli ocenić wpływ krótszej pracy na wydajność, zatrudnienie, funkcjonowanie firm i samopoczucie pracowników.
Pierwsze rezygnacje są więc przede wszystkim informacją o trudnościach organizacyjnych, jakie mogą pojawić się przy wdrażaniu tak dużej zmiany. Pilotaż ma właśnie takie problemy ujawnić, zanim ewentualne rozwiązania zostaną zaproponowane wszystkim pracodawcom.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze