Planete + Doc Film Festival za nami

Relacja z Planete + Doc Film Festival.
Miłośnikom filmów dokumentalnych, Planete + Doc Film Festival nie trzeba przedstawiać.

Dziewiąta z kolei edycja tego festiwalu prezentującego filmy dokumentalne z całego świata zakończyła się 20 maja. Co roku filmów, które można zobaczyć jest coraz więcej. Jednocześnie tematy podejmowane w filmach są coraz bardziej różnorodne. Dzięki temu pojawiają się również kolejne sekcje tematyczne, do których konkretne filmy są przypisywane.

W tym roku tak zwanych sekcji było aż trzynaście: Nauki polityczne, jak sama nazwa wskazuje to filmy powiązane tematycznie z polityką; Fetysze i Kultura prezentują dokumenty, które opowiadają wyjątkowe historie jednostek; Historie intymne charakteryzują się szczególną wrażliwością i emocjonalnością prezentowanych historii pojedynczych ludzi czy całych zbiorowisk; Klimat na zmiany to filmy poświęcone ekologii, zmianom, które zachodzą w naszym środowisku na całej kuli ziemskiej; Oblicza rewolucji dotyczą z kolei zmian zachodzących w różnych krajach, a zmiany te można zaobserwować na polu zarówno polityki, jak i gospodarki, ale także kultury; Literatura i film zawiera filmy, w których głównymi bohaterami są pisarze– tacy jak Margaret Atwood, czy Neal Cassady, a dzieła te badają związek między tymi dwoma muzami: literaturą i filmem właśnie; Bohaterowie są wśród nas to szczególna sekcja zrzeszająca dokumenty, w których głównym bohaterem może być każdy z nas, jeśli tylko nasze działania odbiłyby się choć małym echem w otaczającej nas rzeczywistości; Czasoprzestrzeń to filmy prezentujące szczególne miejsca, które swą wyjątkowością przykuły uwagę twórców; LSD: Love, Sex & Dreams to filmy oscylujące wokół seksu, seksualności, miłości rozumianej na różne sposoby. Dodatkowymi sekcjami w tym roku były: 3 X Michael Glawogger, Doc Alliance i Retrospektywa filmów Haruna Farockiego.

Wybór filmów jest ogromny i trudno obejrzeć wszystkie. Sama zapoznałam się z kilkoma filmami, głównie z sekcji Historie intymne i Fetysze i Kultura. Moją uwagę zwrócił brytyjski Projekt NIM w reżyserii Jamesa Marsha. To historia szympansa, który został poddany specyficznemu eksperymentowi. Rzecz miała miejsce w latach 70. ubiegłego wieku, co może poniekąd tłumaczyć dosyć awangardowe podejście do nauki. Mały szympans tuż po urodzeniu został zabrany matce i oddany pod opiekę pewnej amerykańskiej rodzinie. Miał on wychowywać się wśród ludzi, tak jakby był człowiekiem, jednym z członków rodziny. Celem było również nauczenie go posługiwania się językiem migowym. Naukowiec, który zainicjował ów eksperyment chciał sprawdzić hipotezę, czy zwierzę wychowywane wśród ludzi nabierze cech ludzkich. Nie będę zdradzać, czy hipoteza się sprawdziła. Jednak szympans miał ciężkie życie uczestnicząc w tym projekcie naukowym. Przede wszystkim nikt nie brał pod uwagę jego naturalnego popędu seksualnego, który w żaden sposób nie mógł zostać zaspokojony. Zresztą tę kwestię potraktowano w filmie marginalnie, co wydaje mi się być dużym błędem ze strony reżysera. Po drugie nikt też nie pomyślał o przyszłości szympansa, gdy urośnie i będzie mógł stanowić zagrożenie dla innych. Mała małpka była słodka i pocieszna. Gdy jednak zaczęła przypominać drapieżnika, mało komu uśmiechała się dalsza opieka nad zwierzęciem, w dodatku nieprzyzwyczajonym do życia wśród innych szympansów...

Kolejnym niezwykłym filmem był Chwała dziwkom w reżyserii znanego dokumentalisty Michaela Glawoggera. Oczywiście, już sam temat prostytucji jest nader poruszający, ale to, co zostało pokazane w dokumencie Glawoggera przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Chwała dziwkom to tryptyk, a każda z części opowiada o prostytucji w różnych zakątkach świata: Tajlandii, Bangladeszu i Meksyku. Młode kobiety w Tajlandii szykują się do swojej pracy ze sztabem makijażystów i fryzjerów, by potem zasiąść na aksamitnej poduszce i prezentować swoje wdzięki zza szyby – zupełnie jak w sklepie. Każda z nich ma swój numerek, a klienci oglądają dziewczyny i wybierają tę, która najbardziej im się podoba. W Bangladeszu nawet ośmiolatki trudnią się prostytucją. Warunki, w jakich żyją kobiety w tak zwanej dzielnicy burdeli są na granicy ubóstwa. Wszechobecny brud, brak podstawowych środków higienicznych tworzą obraz przerażający. Mieszkające w małych klitkach kobiety, mają do dyspozycji tylko łóżko, które cały dzień jest zajęte w trackie ich pracy. W Meksyku prostytutki wydają się być najbardziej wyzwolone i wyuzdane. Śmiało opowiadają o szczegółach swej profesji, równie śmiało prezentując swoje wdzięki. To, co uderzyło mnie w tym filmie najbardziej, to oczywiście wyzysk kobiet, które często, jak w Bangladeszu, są skazane na taki a nie inny los. Uprzedmiotowienie kobiety jak w Tajlandii, gdzie jest ona wybierana jak towar ze sklepowej półki, a kryterium oceny jest jej ładne opakowanie. Najokropniejsze jest jednak to, że każda z tych kobiet, czy to w Tajlandii czy Meksyku, musiała zabiegać, a wręcz błagać o chętnego klienta. Konkurencja w Bangladeszu jest tak duża, że kobiety i małe dziewczynki wręcz biją się o mężczyzn, którzy mają skorzystać z ich usług. Tak jakby błagały o to, by ktoś je poniżył....

Na Planete + Doc Film Festival zawsze znajdzie się film, który poruszy do głębi. Dlatego szczerze polecam filmy dokumentalne prezentowane na tym festiwalu. Jeśli tylko będziecie mieli okazję zobaczyć choć jeden film – naprawdę warto!

Sylwia Pardej
(sylwia.pardej@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat