Kamil
Pogodny, roześmiany głodomór. Dumny właściciel okazałych wąsów. Na co dzień aktor, performer i cyrkowiec, a z zawodu pielęgniarz. Przez cały odcinek żartował i zagadywał współzawodników. Istna dusza towarzystwa. Z racji, że kolację przygotowywał jako pierwszy, wszyscy obstawiali (przeczytawszy menu), iż okaże się kobietą. Zmyliły ich nazwy dań, czyli Domowa z makaronem, Słodka polędwica i Buraczane kluseczki. Byli przekonani, że drzwi otworzy typowa pani domu, w podomce i kapciach. Zdziwili się zatem, gdy zobaczyli Kamila – szczególnie, że i Magda i Agata poznały go już wcześniej (na płaszczyźnie zawodowej). Aż się ciśnie na usta powiedzenie „jaki ten świat mały!”. Dla swych gości przygotował świetną atrakcję – taniec z ogniami, wykonany w rytm muzyki, na dworze i to bez koszuli. Choć po takiej kolacji powitalnej spodziewałam się, że trudno będzie go przebić, mocno się pomyliłam. Kamil dostał 17 punktów, a biorąc pod uwagę późniejsze oceny, było to tylko 17 punktów. Było mi go szkoda.
Agata
Prześliczna, młoda, zgrabna tancerka. Była Wicemiss Polonia, o ile lektor nie żartował. W życiu prywatnym łączy pasję z pracą, prowadząc zajęcia ruchowe dla najmłodszych, ale także ucząc dorosłe kobiety techniki tańca na rurze. W domu ma bardzo czysto i schludnie, troszkę aż za bardzo, a obrazek ów dopełnia kot rasy Sfinks (czyli bez sierści). Dla gości przygotowała Strażaka w soczystym towarzystwie (niestety małą porcję), Słodko-ostry invert na desce oraz Twist prosto z sadu. Drugim deserem był krótki pokaz tańca na rurze, który wydał mi się dość dziwny. Nie był to bowiem pierwszy przypadek takiego tańca w programie, ale tym razem Agata chyba nieco przesadziła, zdejmując za dużo ubrania. Całą tę dziwność dopełniły ujęcia jej nagiej osoby przykrytej białym prześcieradłem, podczas czytania menu kolacji swojego ostatniego rywala. Coś było nie tak. Plus za to przyznaję za super wielkie i piękne kieliszki pełne wina oraz łagodność i ciepło, które Agata ma wypisane na twarzy. Uczestnicy ocenili ją lepiej, niż Kamila, przyznając łącznie 22 punkty.
Rafał
Spokojny i rozważny. Na co dzień zajmuje się sprzedażą militariów oraz grą w ukochanego golfa. Piętnaście lat swojego życia spędził w Korei, gdzie m.in. zajadał się przysmakami, które postanowił wykorzystać przygotowując kolację. W menu znalazły się: Morski owoc w serowym sosie, Wdepła nóżka w warzywa (czyli golonka, której pozazdrościłaby Magda Gessler) oraz Gruchy jak granaty. Nie przekonał mnie ani deserem, który powinien być słodki, ani swoim ubiorem. Zresztą nie tylko ja zwróciłam na ów fakt uwagę. To dziwne przyjąć gości w stroju, który aż krzyczy „nadaję się tylko do chodzenia po domu, gdy nikt nie patrzy”, ale co kto lubi. Być może nie zdążył się przebrać, a potem było mu już głupio i brnął dalej w swej wyluzowanej postawie. W ramach atrakcji zabrał współzawodników na własne pole golfowe, które uradowany Kamil nieco rozwalił, odrywając kawałek trawy oraz ćwicząc rzut kijem. Za całość otrzymał 21 punktów, przegrywając tym samym z poprzedniczką.
Magda
Wymagająca perfekcjonistka. Prywatnie stylistka pracująca przy pokazach mody oraz wykładająca na Akademii Sztuk Pięknych. Jej dom świecił czystością i sterylnością bardziej, niż Agaty. Współzawodnicy określili wnętrze, jako „modowe”. Dla mnie było tam trochę zbyt pusto. Jako jedyna stworzyła tematyczne menu, nawiązujące do jej podróży do Afryki. Podała także ładne kieliszki do wina. Nie zapewniła za to żadnych atrakcji. Na menu złożyły się: Kukurydziana rozgrzewka, Saltimbocca w barwnej odsłonie oraz W orzeźwiającym trójkącie smaku. Saltimbocca była połączeniem mielonej jagnięciny i piersi z kurczaka. Całe szczęście, że uczestnicy dzisiejszego odcinka byli tolerancyjni, nie wzdrygali się na myśl o zjedzeniu owcy i nie płakali nad talerzem, wyobrażając sobie, jak biegała wcześniej po ukwieconych łąkach. Magda zdecydowanie zasłużyła na dużą liczbę punktów. Powinna była zremisować z Agatą, co pewnie by jej się udało, gdyby nie nastąpiło największe zaskoczenie odcinka, czyli nota Kamila. Przyznał jej dwa (!!!) punkty, i to wyłącznie dlatego, że „zbyt długo musiał czekać na posiłki”. Ciekawe, że chwilę wcześniej chwalił smak potraw i brał dokładki. W tym momencie pomyślałam sobie, że to dobrze, że nie wygrał. Ktoś powinien był utrzeć mu nosa. I takim oto sposobem pieniądze zgarnęła Agata, ale, na całe szczęście, zadowoleni byli wszyscy bez wyjątku. Oby równie pozytywnych odcinków było więcej!
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. Archiwum TVN
Komentarze