Olbrzymie wojskowe ciężarówki transportowe stanęły na drodze wiatru. Niewiele ta osłona dała, ale przynajmniej część namiotów dało się do nich przywiązać. Potem jeszcze... kilka kropli deszczu i zrobiła się cisza. Na szczęście nie przed burzą.
W nocy temperatura spadła do "normalnych" o tej porze 14 stopni i wydaje się, że anomalie mamy już za sobą. Zaczyna się piekło wysokich temperatur. Dziś już w cieniu słońce grzało znacznie powyżej 30 stopni. Polski zespół AMA Team obudził się w świetnych nastrojach.
- Dziś postaramy się nie szaleć na trasie - mówił Krzysztof Dołęgowski - Po pierwsze, mamy lekkie otarcia i odciski, nad którymi w normalnych jednodniowych biegach przeszlibyśmy do porządku dziennego. Po drugie, jutro najtrudniejszy etap 26 Maratonu Piasków.
Póki co ostatnie chwile przed startem upływały w fantastycznej atmosferze. Jednym z głównych powodów były e-maile z Polski, które dopiero dziś z rana dotarły do zawodników. Poprzez stronę organizatorów można bowiem na marokańską pustynię wysłać wyrazy poparcia zawodnikom.
W przeciwieństwie do innych imprez biegowych, tu jedynymi kibicami są obsługa rajdu i nieliczni Berberowie, jeśli akurat rozbili namiot w pobliżu trasy Maratonu Piasków. Opóźnienie w dostarczeniu maili spowodowane było wywróceniem namiotów łącznościowych.
- Strasznie nas te maile zmotywowały - mówi Magda, a Gaweł tylko się martwił, że jego list do małżonki utkwił gdzieś w przestrzeni międzyplanetarnej.
Ze swej strony mogę dodać, że jest to nowe doświadczenie. Jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich mejli, komunikatorów czy innych fejsbuków. Tu czuję się troche jak J-23: nadaję, ale nie mam pewności elektroniczne wielbłady dostarczą korespondencje i zdjęcia. Jeśli jednak chcecie zdopingować Polaków na trasie maratonu to dla ułatwienia podaję ich numery startowe: 383-Stefan, 384 Gaweł, 385 Krzysztof, 386 Magda, 420 Maciej.
Dzisiaj na trasie od początku pojawiło się słońce. A etap nie należał do najłatwiejszych.
Autor: Mieczysław Pawłowicz
Fot. Mieczysław Pawłowicz
Komentarze