Początki państwa polskiego od zawsze mnie fascynowały. Lubiłam wyobrażać sobie pierwsze osady, ludzi, którzy budowali domy z drewna i ziemi, ich codzienne życie, drobne radości i troski. Jak wyglądał ich dzień? Czego się bali? Co było dla nich najważniejsze? Kiedy więc sięgnęłam po książkę Pawła Jasienicy, rozsiadłam się wygodnie w fotelu z poczuciem, że za chwilę wyruszę w prawdziwą podróż w czasie – do momentu, kiedy na naszych ziemiach dopiero zaczynała się pisać historia.
Jasienica ma niezwykły dar opowiadania. Jego język jest piękny, obrazowy i jednocześnie bardzo przystępny. Czytając, ma się wrażenie, że nie przeglądamy podręcznika, ale słuchamy opowieści snutej przez kogoś, kto naprawdę kocha przeszłość i potrafi ją ożywić. Z każdą stroną coraz łatwiej wyobrazić sobie dawne grody, warownie i osady, ludzi, którzy zamieszkiwali nasze ziemie oraz świat, który, choć tak odległy, nagle staje się zaskakująco bliski.
Wędrujemy przez najdawniejsze dzieje terenów dzisiejszej Polski – poznajemy plemiona, które tu osiadały, ich zwyczaje, sposób życia, organizację wspólnot i pierwsze próby budowania większych struktur społecznych. Dowiadujemy się, jak wyglądały ich domy, jakie przedmioty codziennego użytku towarzyszyły im codziennie, a także jakie rytuały obowiązywały w chwilach najważniejszych – narodzinach, śmierci czy przejściu w dorosłość.
Szczególnie fascynujące było dla mnie odkrywanie świata, który w szkolnej historii często pojawia się jedynie w kilku zdaniach. W podręcznikach wszystko zaczyna się właściwie od Mieszka I i chrztu Polski, jakby wcześniej na tych ziemiach panowała cisza i pustka. Tymczasem Jasienica przypomina, że historia naszych ziem sięga znacznie głębiej – tysiące lat wstecz. Zanim powstało państwo, istniał już świat ludzi, którzy tworzyli tu swoje osady, handlowali, podróżowali bursztynowym szlakiem i budowali fundamenty przyszłych społeczności.
Ogromną przyjemność sprawiły mi również czarno-białe fotografie i ilustracje pojawiające się w książce. Dla współczesnego czytelnika mogą wydawać się skromne czy nawet nieco surowe, ale właśnie w tym tkwi ich urok. Nadają całości charakter kroniki – zapisu czasu, który pozwala zajrzeć w przeszłość bez zbędnego patosu.
Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak coś jeszcze. W trakcie lektury raz po raz trafiałam na nazwy miejscowości, które znam od dziecka – miejsca, obok których przejeżdżałam setki razy, nie zastanawiając się, ile historii kryje się pod ich powierzchnią. Nagle okazywało się, że te spokojne dziś okolice były kiedyś ważnymi punktami na mapie dawnych szlaków handlowych czy miejscami osad sprzed wielu stuleci. To niezwykłe uczucie odkrywać, jak blisko nas znajduje się przeszłość.
„Polska Piastów” to książka, która pomaga spojrzeć na historię szerzej. Pokazuje, że państwo nie powstaje nagle – rodzi się powoli, przez pokolenia, z drobnych decyzji, codziennej pracy i doświadczeń ludzi, którzy żyli tu przed nami. To właśnie te najgłębsze korzenie w dużej mierze decydują o tym, jak później kształtują się losy narodu.
Po tej lekturze zostaje nie tylko wiedza, ale też coś więcej – poczucie wdzięczności wobec tych, którzy tysiące lat temu, nieświadomie, zaczęli budować fundamenty świata, w którym dziś żyjemy. Cegła po cegle, a może raczej – pal po palu, wbijanym w ziemię pierwszych grodów.
Katarzyna Chober
Paweł Jasienica, „Polska Piastów”, Wydawnictwo MG, Warszawa, 2026.
Komentarze