Pomoc za wszelką cenę – kiedy powiedzieć dość

Kiedy nie pomagać za wszelką cenę.
Czy czułaś się kiedyś, jak adresatka piosenki „Jesteś lekiem na całe zło”? Uczucie bycia potrzebnym jest piękne, jednak istnieje cienka granica, za którą bycie na każde zawołanie staje się męczące.

Niesienie pomocy innym, to jedno z ważniejszych działań, jakie podejmujemy w ciągu całego życia. Niezależnie od tego, czy takie wsparcie przyjmuje formę materialną czy też nie, jest nie tylko wspaniałym darem dla drugiej osoby, ale stanowi też swego rodzaju ubogacenie naszego ludzkiego wnętrza, ponieważ zamiast skupiać się na sobie samych, kierujemy swoją uwagę na bliźniego. Rodzi się więc pytanie: czy pomoc może mieć jakieś wady? Przecież w końcu robimy coś dobrego, dajemy cząstkę siebie. Wbrew pozorom ciągłe pomaganie innym może się stać dla nas największym przekleństwem.

Wielu z nas potrzebę niesienia pomocy innym wyniosło z domu. Chętnie dzielimy się tym, co posiadamy, często zapominając o sobie. Absolutnie nie ma w tym nic złego, dopóki albo my, albo odbiorcy naszego wsparcia nie przekroczą pewnej cienkiej granicy. Niezwykle groźną pułapką jest pielęgnowanie zasady, że tylko myślenie o drugim człowieku jest czymś dobrym, skupianie się na sobie jest czystym egoizmem. Nic bardziej mylnego. Ciągłe pomaganie i zapominanie o własnych potrzebach, a wręcz odsuwanie ich na dalszy plan, może doprowadzić do stanu, w którym człowiek zaczyna tracić poczucie własnej wartości. Kluczowe jest tutaj samo słowo „własnej”, ponieważ postawienie w centrum naszej uwagi innych sprawia, że to przez ich pryzmat zaczynamy definiować samych siebie. Przestajemy żyć własnym życiem, żyjemy jak cienie innych osób. Kiedy już decydujemy się skupić się na sobie, mamy wyrzuty sumienia z powodu naszej „egoistycznej” postawy. Gdy taki stan trwa jakiś dłuższy czas – kilka miesięcy, lat, samych siebie zaczynamy traktować z pogardą. Co więcej, jeżeli my sami w taki sposób na siebie patrzymy, inni ludzie dostają ciche przyzwolenie i wręcz zapewnienie, że też mogą tak nas traktować. Poczucie pewnej beznadziejności i stracenia sensu życia zaczyna dominować. A stąd już niedaleka droga do depresji czy innych zaburzeń.

Druga strona medalu to zachowanie osób, którym pomagamy. Tutaj pułapki mogą być dwie. Pierwszą z nich jest sytuacja, gdy bliscy, znajomi, przyzwyczajeni do wsparcia w każdej sytuacji, zaczynają traktować nas jako swego rodzaju instytucję pomocową, nastawioną tylko i wyłącznie na udzielanie pożyczek finansowych, wsparcia emocjonalnego, załatwianie spraw itp. Nasza pomoc staje się dla nich czymś oczywistym – nie czują potrzeby dziękowania, nie oddają pożyczonej gotówki, a na dodatek zaczynają uważać, że wsparcie zawsze im się należy,  ma być tylko jednostronne i nie ma potrzeby tego zmieniać.

Druga pułapka to sytuacja, w której pomagamy swoim bliskim w każdej sytuacji, wyręczając ich z ich obowiązków i nadstawiając za nich karku – w ten sposób robimy krzywdę nie tylko sobie, ale także i im sprawiając, że przestają ponosić odpowiedzialność za własne życie i uważają, że sami nie muszą podejmować żadnych działań. Skutek – nieporadność życiowa i brak szacunku do innych.

Jak widzicie, nie zawsze pomoc innym jest w stu procentach czymś dobrym i szlachetnym – warto zawsze trzeźwym okiem spojrzeć na to, jak my się z tym czujemy, czy nie zaniedbujemy siebie samych, czy nie jesteśmy wykorzystywani i czy nie robimy swą pomocą krzywdy innym.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat