Porucznik z „Praskiego” i lipiec 1945. Jaka była rola Maksymiliana Schnepfa w Obławie Augustowskiej?

Lipiec 1945 r., Obława Augustowska – ślad porucznika z „Praskiego”. Kim był Maksymilian Schnepf i jaka była jego rola w tej tragicznej operacji?
Obława Augustowska – największa powojenna pacyfikacja na ziemiach polskich – rozegrała się 12–18 lipca 1945 r. na Suwalszczyźnie i w Puszczy Augustowskiej. Operację prowadziły formacje sowieckie (50. Armia, NKWD/SMIERSZ), z udziałem oddziałów Ludowego Wojska Polskiego (LWP) i aparatu bezpieczeństwa.

Celem była likwidacja podziemia i zastraszenie ludności; tysiące osób zatrzymano, setki zaginęły bez śladu. To tło, na którym pojawia się nazwisko por. Maksymiliana Schnepfa – oficera 1. Praskiego Pułku Piechoty LWP.

Kim był? Urodzony w 1920 r. w Drohobyczu, oficer LWP, po wojnie wykładowca i działacz życia publicznego. W kontekście obławy jego biogramy wskazują, że dowodził pododdziałem LWP uczestniczącym w działaniach lipcowych. To nie jest kwestia hipotez – obecność LWP w operacji potwierdzają zarówno opracowania IPN, jak i syntetyczne hasła encyklopedyczne.

Co wiemy o skali jego udziału? W materiałach przywoływanych w 2025 r. przez Instytut Pileckiego podano, że Schnepf dowodził jednostką liczącą ok. 110–160 żołnierzy, która zatrzymała 22 osoby – część z nich „nigdy nie wróciła do domu”. Ten sam przekaz osadza tę liczbę w szerszej skali: w obławę miało być zaangażowanych ok. 45 tys. żołnierzy, a więc udział pododdziału Schnepfa określono na „około 2 promile” całości sił. Te dane, choć medialnie dyskutowane, pochodzą z instytucji prowadzącej badania nad zbrodnią.

Warto jednak od razu zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze, „dwa promile” nie unieważniają odpowiedzialności – pokazują tylko relację liczbową do ogromu operacji, której rdzeniem były struktury sowieckie. Po drugie, nawet jeśli polskie oddziały bywały pomocnicze, to wykonywały realne działania: obstawy, przeczesywanie terenu, zatrzymania i konwoje – czyli czynności bezpośrednio dotykające cywilów i konspiratorów. Tak właśnie definiuje ich rolę m.in. publicystyka i badania IPN dotyczące udziału UB i LWP.

Jak ten udział widzą historycy i media? W części opracowań i komentarzy Schnepf bywa nazywany „istotną postacią wśród polskich pomocników Smiersza” – to mocne sformułowanie, które lokuje jego pododdział jako jeden z wielu trybów w machinie obławy. Jednocześnie Instytut Pileckiego – po fali krytyki za „bagatelizujący” ton – podkreślił, że nie neguje faktu dowodzenia pododdziałem i zatrzymań, a jedynie wskazuje na proporcje sił. Spór wziął się więc nie z zaprzeczania, lecz z oceny znaczenia: czy akcentować sprawczą rolę pojedynczego polskiego pododdziału, czy raczej dominację aparatu sowieckiego.

A co mówią źródła stricte historyczne? W materiałach IPN dotyczących obławy znajdziemy opisy struktury operacji (dominacja NKWD/SMIERSZ, rola 3. Frontu Białoruskiego), współdziałania z polskim UB i wydzielonymi oddziałami LWP oraz wzmianki o powojennych próbach rozliczeń i milczeniu świadków. W jednym z dokumentów (broszura IPN) odnotowano, że sam Schnepf – przesłuchiwany już po wojnie – twierdził, iż „niczego nie pamiętał” z okresu obławy, co pokazuje, jak trudno było dochodzić do indywidualnych rozstrzygnięć w realiach PRL i w latach późniejszych.

Co z tego wynika dla współczesnego czytelnika? Po pierwsze, że LWP realnie współdziałało przy obławie – także w czynnościach terenowych – a pododdział dowodzony przez por. Schnepfa stanowi jeden z udokumentowanych przykładów tego udziału. Po drugie, że skala odpowiedzialności była rozłożona: trzonem sprawczym pozostawały formacje sowieckie, jednak bez wsparcia lokalnego (UB/LWP) skala operacji mogłaby być mniejsza lub trudniejsza do przeprowadzenia. Po trzecie, że indywidualne losy ofiar (jak te „22 osoby” zatrzymane przez jego oddział) to nie statystyka – to konkretne biografie, których finał często do dziś nie został wyjaśniony.

Na koniec warto pamiętać: dyskusje o „dwóch promilach” nie powinny przysłaniać pytania zasadniczego – jak dokumentować i nazywać współudział. W historii obławy nazwisko Maksymiliana Schnepfa jest jednym z punktów zaczepienia do tej rozmowy. Bo choć kluczowe decyzje zapadały po stronie sowieckiej, to operacja działa się w Polsce i z pomocą polskich formacji. To właśnie ten „splot odpowiedzialności” najbardziej boli bliskich ofiar – i najgłośniej domaga się rzetelnego, źródłowego opisu.

PMP
Fot. Ministry of National Defence (Poland) - Centralne Archiwum Wojskowe

Źródła i opracowania przywołane w tekście: hasła encyklopedyczne i biogramy (Wikipedia), opracowania i materiały IPN (artykuły, broszury), komunikaty i wpisy Instytutu Pileckiego omawiane w prasie w lipcu 2025 r., analizy prasowe („Rzeczpospolita”). Kluczowe daty, skala i proporcje sił wynikają z tych właśnie publikacji.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat