Celem była likwidacja podziemia i zastraszenie ludności; tysiące osób zatrzymano, setki zaginęły bez śladu. To tło, na którym pojawia się nazwisko por. Maksymiliana Schnepfa – oficera 1. Praskiego Pułku Piechoty LWP.
Kim był? Urodzony w 1920 r. w Drohobyczu, oficer LWP, po wojnie wykładowca i działacz życia publicznego. W kontekście obławy jego biogramy wskazują, że dowodził pododdziałem LWP uczestniczącym w działaniach lipcowych. To nie jest kwestia hipotez – obecność LWP w operacji potwierdzają zarówno opracowania IPN, jak i syntetyczne hasła encyklopedyczne.
Co wiemy o skali jego udziału? W materiałach przywoływanych w 2025 r. przez Instytut Pileckiego podano, że Schnepf dowodził jednostką liczącą ok. 110–160 żołnierzy, która zatrzymała 22 osoby – część z nich „nigdy nie wróciła do domu”. Ten sam przekaz osadza tę liczbę w szerszej skali: w obławę miało być zaangażowanych ok. 45 tys. żołnierzy, a więc udział pododdziału Schnepfa określono na „około 2 promile” całości sił. Te dane, choć medialnie dyskutowane, pochodzą z instytucji prowadzącej badania nad zbrodnią.
Warto jednak od razu zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze, „dwa promile” nie unieważniają odpowiedzialności – pokazują tylko relację liczbową do ogromu operacji, której rdzeniem były struktury sowieckie. Po drugie, nawet jeśli polskie oddziały bywały pomocnicze, to wykonywały realne działania: obstawy, przeczesywanie terenu, zatrzymania i konwoje – czyli czynności bezpośrednio dotykające cywilów i konspiratorów. Tak właśnie definiuje ich rolę m.in. publicystyka i badania IPN dotyczące udziału UB i LWP.
Jak ten udział widzą historycy i media? W części opracowań i komentarzy Schnepf bywa nazywany „istotną postacią wśród polskich pomocników Smiersza” – to mocne sformułowanie, które lokuje jego pododdział jako jeden z wielu trybów w machinie obławy. Jednocześnie Instytut Pileckiego – po fali krytyki za „bagatelizujący” ton – podkreślił, że nie neguje faktu dowodzenia pododdziałem i zatrzymań, a jedynie wskazuje na proporcje sił. Spór wziął się więc nie z zaprzeczania, lecz z oceny znaczenia: czy akcentować sprawczą rolę pojedynczego polskiego pododdziału, czy raczej dominację aparatu sowieckiego.
A co mówią źródła stricte historyczne? W materiałach IPN dotyczących obławy znajdziemy opisy struktury operacji (dominacja NKWD/SMIERSZ, rola 3. Frontu Białoruskiego), współdziałania z polskim UB i wydzielonymi oddziałami LWP oraz wzmianki o powojennych próbach rozliczeń i milczeniu świadków. W jednym z dokumentów (broszura IPN) odnotowano, że sam Schnepf – przesłuchiwany już po wojnie – twierdził, iż „niczego nie pamiętał” z okresu obławy, co pokazuje, jak trudno było dochodzić do indywidualnych rozstrzygnięć w realiach PRL i w latach późniejszych.
Co z tego wynika dla współczesnego czytelnika? Po pierwsze, że LWP realnie współdziałało przy obławie – także w czynnościach terenowych – a pododdział dowodzony przez por. Schnepfa stanowi jeden z udokumentowanych przykładów tego udziału. Po drugie, że skala odpowiedzialności była rozłożona: trzonem sprawczym pozostawały formacje sowieckie, jednak bez wsparcia lokalnego (UB/LWP) skala operacji mogłaby być mniejsza lub trudniejsza do przeprowadzenia. Po trzecie, że indywidualne losy ofiar (jak te „22 osoby” zatrzymane przez jego oddział) to nie statystyka – to konkretne biografie, których finał często do dziś nie został wyjaśniony.
Na koniec warto pamiętać: dyskusje o „dwóch promilach” nie powinny przysłaniać pytania zasadniczego – jak dokumentować i nazywać współudział. W historii obławy nazwisko Maksymiliana Schnepfa jest jednym z punktów zaczepienia do tej rozmowy. Bo choć kluczowe decyzje zapadały po stronie sowieckiej, to operacja działa się w Polsce i z pomocą polskich formacji. To właśnie ten „splot odpowiedzialności” najbardziej boli bliskich ofiar – i najgłośniej domaga się rzetelnego, źródłowego opisu.
PMP
Fot. Ministry of National Defence (Poland) - Centralne Archiwum Wojskowe
Źródła i opracowania przywołane w tekście: hasła encyklopedyczne i biogramy (Wikipedia), opracowania i materiały IPN (artykuły, broszury), komunikaty i wpisy Instytutu Pileckiego omawiane w prasie w lipcu 2025 r., analizy prasowe („Rzeczpospolita”). Kluczowe daty, skala i proporcje sił wynikają z tych właśnie publikacji.
Komentarze