Potępiana aborcja?

Usunięcie ciąży - aborcja
Z góry zaznaczam, że sam jestem wyjątkowym wrogiem aborcji.

Uważam, że polskie prawo jest wystarczająco dobrze skonstruowane by trzymać na wodzy nerwy moje i ludzi o poglądach bardziej radykalnych, a jednocześnie zapewniać pewien wymagany liberalizm.

Pojęcie aborcji jest naprawdę trudne i w obliczu liczb staje się przytłaczające. Według serwisu womenonweb.org co roku dokonuje się około 47 mln aborcji. Dla porównania, podczas około 6-letniej II Wojny Światowej śmierć poniosło 72 mln ludzi. Nie trudno obliczyć, mnożąc 6 razy 47, że w ciągu tego samego okresu śmierć w wyniku aborcji poniosłoby 282 mln ludzi. Dla lepszego zobrazowania, Rosja wyginęłaby... dwa razy. Przypuszczam, że nie doświadczymy konfliktu zbrojnego, który by zebrał takie żniwo.

Nie będę pisać kolejnego suchego tekstu na temat powszechnie znany, lecz bardzo odległy zwykłemu Polakowi. Na jednym z forów natrafiłem na taką oto historię. Pewna dziewczyna, na potrzeby artykułu nazwijmy ją Ania, w wieku 19 lat zaszła w ciążę ze swoim chłopakiem. Zdecydowana, że nie chce dziecka i świadoma niewydolności rodzicielskiej postanawia poddać się aborcji. W tym celu szuka pomocy u specjalistów i na forum internetowym. Oczywiście wybór aborcji jest odpowiednio uargumentowany :

"-mam 19 lat, w tym roku piszę maturę ,chcę dalej sie uczyć.....mam plany..."

Dziewczyna była w około 10. tygodniu ciąży i pewna swojej decyzji. Oczywiście, podniosły się głosy moralizatorskie, jak i te udzielającej pełnej aprobaty dla świadomego wyboru młodej kobiety. Jak sama podkreślała współżyła ze swoim partnerem w pełni świadoma ryzyka, niestety jako bardzo młoda osoba nie była w stanie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny:

"-podejmując decyzję o współżyciu byłam w pełni świadoma konsekwencji dlatego zawsze próbowaliśmy sie dobrze zabezpieczyć...niestety prezerwatywa zawiodła nawet nie wiem w którym momencie."

Pomijam fakt, że pani doktor badająca (chyba jako pierwsza) płód zaproponowała usunięcie ciąży. Okazało się, że Ani wystarczyło zaledwie 4 dni. Jedna zlikwidowana książeczka mieszkaniowa, jeden nieuczciwy lekarz, który nie wie, co to przysięga Hipokratesa, 15 minut, trochę bólu i ciąża usunięta.

"-zabieg odbył sie wczoraj i bolało jak cholera!!!!nie żałuje ...na dziecko mam jeszcze czas..."

Nienarodzone dziecko przegrało batalię z żywicielem, bo matką trudno ją nazwać. Ze wspólną decyzją partnerów, aprobatą rodziców i przestępstwem popełnionym przez lekarza. O wiele bardziej przygnębiająca, niż sama decyzja Ani, była atmosfera na forum. Głęboka aprobata dla jej samodzielnego i suwerennego wyboru. Decyzje o własnym ciele i inne feministyczne demagogie. Drogie Panie, chciałbym przypomnieć, że człowiek składa się z genów ojca i matki, czyli jest samodzielną i niepowtarzalną kombinacją cech obu osobników. Więc ingerencji we własne ciało i decydowanie o nim można włożyć miedzy bajki. Zabijanie zarodka jest ingerowaniem w cudze ciało - nie w wasze. Jedynym sposobem aborcji ingerującym w pełni i tylko w tkankę matki to wycięcie całej macicy wraz z płodem, a no to zdecydowałby się już mało kto.

Dodatkowo, zagadka życia jest na tyle niezbadana, że łatwość z jaką przychodzi kobietom odbieranie go jest zastanawiająca - przypuszczam, że Panie poddające się aborcji nie potrafią ożywić kawałka skały czy cegły.

Ania wybrała edukację, plany, święty spokój i kompromis z własnym sumieniem. Obecnie ma około 24 lat, nie wiem jak wygląda jej życie teraz, ale przypuszczam, jak mógłby wyglądać jeden ze scenariuszów.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat