Czy film Fede Alvareza zasłuży również na miano kultowego?
Grupa przyjaciół ucieka do samotnej chatki pośród lasów, by tam szukać spokoju i ucieczki od trudów życia. Trapieni problemami osobistymi odnajdują spokój w miejscu przeklętym. Okazuje się, że w piwnicy ich azylu dochodziło do mrocznych rytuałów. Niestety, wraz z tajemnicą miejsca odkrywają przeklętą książkę, która sprowadza zło, zmuszając bohaterów do walki o przetrwanie.
Streszczenie filmu „Martwe zło” można przypisać właściwie do większości tego typu filmów mających na celu wywołanie dreszczyku emocji u widza. Właściwie cały obraz jest oparty na powszechnym wśród amerykańskich horrorów schemacie, katując oczywistością. Ale taki ten film ma być! Nie aspiruje ani do Oscara, ani do jakiejkolwiek nagrody mającej przykuć uwagę koneserów. Pierwowzór, gdzie grał skądinąd fenomenalny Bruce Campbell, również nie był filmem najwyższych lotów
Niemniej, o ile seria która rozpoczęła się 1981 roku, niosła świeżość i wyróżniała się na tle innych filmów klasy B niesiona charyzmą głównego bohatera, to tutaj najwięcej charyzmy miała książka. Gra aktorska bez wyrazu sprawia, że widz jak na rzymskiej arenie zaczyna obstawiać, kto pierwszy zginie. Nikogo nie obchodzą bohaterowie, nawet ci główni. Bywało i tak w przypadku poprzednich filmów, ale jedna postać musiała przeżyć i to właśnie ta postać wiązała widza przed ekranem. A w tym przypadku? Książka nie gra w zbyt wielu scenach, a cała reszta gry aktorskiej jest oparta na krzyczeniu, mrocznym gadaniu i wylewaniu z siebie znacznych ilości krwi.
Nie ma nic złego w oddawaniu hołdu starym produkcjom, które na dobre odbiły swoje piętno na popkulturze. Ale wydać się może, że nie wystarczy kilka fraz w dialogach, odwołania do symbolów i generalny szkielet opowieści, by widz łykał wszystko opatrzone znakiem „Martwe zło”. Bywały gorsze filmy, bywały i zdecydowanie lepsze. Średniaczek, ale łezkę i nostalgię do dawnych dzieł z Brucem Campbellem wywołuje.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
„Martwe zło”, reż. Fede Alvarez, USA 2013
Komentarze