PR czyli plastikowa rzeczywistość

Plastikowa rzeczywistość w portalach społecznościowych.
Polacy to naród ślepo podążający za modą, szukający poklasku i akceptacji. Przyczyniają się do tego współczesne portale społecznościowe, takie jak chociażby Facebook czy Instagram.

Wraz z poszczególnymi epokami zmieniały się także kanony piękna. Każdy chciał, w mniejszym lub większym stopniu, upodobnić się do obowiązującego ideału. Dotyczyło to zarówno mężczyzn – którzy obecnie coraz częściej podążają w kierunku „metrokultury” – jak i kobiet, choć to właśnie panie częściej padały „ofiarami” panującej mody. W dzisiejszym świecie mamy do czynienia z typowym pokoleniem konsumpcjonizmu i współczesnej kultury masowej, w której liczy się pieniądz i wygląd – solarium, tipsy, powiększone wypełniaczami usta, farba na włosach oraz markowa odzież. Najbardziej widoczne jest to w pokoleniu nasto- i dwudziestolatków, aczkolwiek starsza generacja również przejawia tego rodzaju zachowania, które zapewne docelowo mają za zadanie „cofnięcie” czasu i odjęcie lat, nawet jeżeli tylko pozornie.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, jakimi motywami kierują się ludzie, którzy – śledząc najnowsze trendy – starają się za nimi nadążyć. Chyba jednym z najbardziej prawdopodobnych założeń jest chęć odznaczenia się i zwrócenia na siebie uwagi. Jedyne, czego „trendsetterzy” nie biorą pod uwagę, jest fakt, że właściwie niczym się nie wyróżniają, ponieważ aktualnie tego typu osobowości jest „na pęczki”. Mało tego – wszyscy wyglądają niemal identycznie, jeśli nie tak samo.

Duży udział w kształtowaniu współczesnych postaw i charakterów odgrywa internet oraz dostępne portale społecznościowe, które prześcigają się w rankingu popularności. Znacznie mniejszy bowiem jest procent osób, które nie mają swojego profilu na żadnym z nich, zaś niejednokrotnie zdarza się, że na jedną osobę przypadają co najmniej dwa serwisy. Jednymi z bardziej znanych są Facebook i Instagram. Pierwszy z nich – prócz możliwości dodawania postów i zdjęć, umożliwia kontakt z ludźmi poprzez aplikację „chat”, natomiast drugi z założenia jest typowo wizualny, czy też – jak kto woli – obrazowy. Każdy może dać znać, co w danej chwili robi i załączyć do tego zdjęcie. Najpopularniejszą formą przedstawiania fotografii w dzisiejszym świecie, jest, nie – jak niegdyś – zdjęcie z „albumu rodzinnego”, lecz tzw. „selfie”, czyli przedstawienie swojej osoby w „obiektywie samodzielnym”. Drugie miejsce, zaraz po nim, zajmuje prawdopodobnie ukazywanie posiłków, czyli „porn food”. Wszystko oczywiście odpowiednio „otagowane”, jakże by inaczej. Każdy moment jest dobry, by przedstawić go światu. Naturalnie – z jak najlepszej strony, a więc właściwie wyedytowany – podkolorowany i wygładzony. Przecież życie ludzi „na czasie” musi być idealne, a przynajmniej na takie wyglądać.

Perfekcyjna fryzura, makijaż i strój, a do tego „fachowa” fotoedycja dają poczucie bezpieczeństwa we współczesnej brutalnej egzystencji. Ludzie wyglądają jakby dopiero co wyszli z jednej fabryki, w której – prócz wymienionych czynników powierzchownych – dużą rolę odgrywa „pseudointeligencja”, która de facto niczym nie różni się od głupoty. Niestety.

Użytkownicy portali społecznościowych nawet nie zdają sobie sprawy z faktu, że sami dostarczają wszelkiego rodzaju informacji o sobie, różnego rodzaju agendom i że – prędzej, czy póżniej – może to zostać wykorzystane przeciwko nim. Ale to już właściwie inna historia.

Magdalena Piechowiak
(magdalena.piechowiak@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat