Nie mam najmniejszych wątpliwości – to lektura obowiązkowa, do której każdy powinien usiąść z kartką i długopisem, i stworzyć własną czarną listę zakupów, bo jak się okazuje bardzo wiele produktów spożywczych niekoniecznie nadaje się do spożycia.
Na mojej czarnej liście znalazły się przede wszystkim tzw. zupki chińskie i wszelkie zupki w proszku, pasztet w puszkach, jogurty owocowe i gotowe przyprawy. Dlaczego? Otóż dlatego, że we wszystkich wymienionych produktach, wcale nie ma tego co sugeruje nazwa. Zupki z proszku z prawdziwymi zupami nie mają nic wspólnego, za to są naszpikowane szkodliwymi polepszaczami smaku i kaloryczne. Puszkowany pasztet najczęściej powstaje z tzw. mięsa oddzielanego mechanicznie, czyli wcale nie mięsa, a tłuszczu, skór, kuperków, chrząstek, a nawet pazurków, a więcej mięsa można znaleźć w puszkach przeznaczonych dla kotów! Jogurty owocowe odpadają ze względu na olbrzymią zawartość cukru i inne ciekawe składniki takie, jak np. koszenile czyli czerwony barwnik wyprodukowany z wysuszonych mszyc! A co do gotowych mieszanek przypraw, cóż tu autorki otworzyły mi oczy na to, że skoro kilogram soli kosztuje niewiele ponad złotówkę, to jak to możliwe, że maleńka torebka przyprawy, w której i tak ze wszystkich składników najwięcej jest soli, kosztuje nawet 100 razy więcej za kilogram?
A to dopiero początek sztuczek wymyślanych przez producentów żywności, żeby jak najwięcej zarobić. Bo jak logicznie wytłumaczyć, że z kilograma mięsa powstaje dwukilogramowa szynka? Oczywiście, z naszpikowania wodą i polepszaczami. Ile soku jest w soku pomarańczowym, a ile masła w maśle? Czasem jak się okazuje nie ma ich wcale, a autorki błyskotliwie demaskują chwyty producentów, które manią nas w sklepach. Oto pierwsza zasada zakupów – PATRZ NA SKŁAD, A NIE NA NAZWĘ.
Autorki bardzo często podkreślają drugą złota zasadę zakupów – NIE PATRZ NA CENĘ ZA OPAKOWANIE, ALE NA CENĘ ZA KILOGRAM, bo na przykład może się okazać, że kupisz 100 gram wspomnianego pasztetu ze skórek i chrząstek za 17 złotych za kilogram, za co można już kupić zrobioną z mięsa wędlinę! A to tylko jeden z wielu przykładów...
I kolejna sprawa, która mnie poruszyła – mianowicie proporcje składu różnych produktów. Jeśli na pierwszym miejscu występują cukier albo sól, unikajmy ich jak ognia, no chyba, że kupujemy czysty cukier albo czystą sól... W innych przypadkach bardzo często, produkty są dosładzane i dosalane na potęgę, a zamiast cennych wartości odżywczych dostarczają nam tylko zbędnych kalorii i prowadzą do nadciśnienia.
Autorki zdradzają też, jak rozsądnie kupować produkty typu „light” i ekologiczne, bo i tu często trafiamy na pułapki, skuszeni wizją zrzucenia kilku kilogramów czy zdrowszej żywności. A wszystkie wspomniane przeze mnie przestrogi, to jedynie kropla w morzu bezcennych wskazówek udzielanych przez Katarzynę Bosacką i Małgorzatę Kozłowską –Wojciechowską.
Autorki uczą nas nie tylko, jak kupować z głową, ale też jak dobierać produkty żywieniowe, aby nie tyć i dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych elementów. Według mnie wiedza, którą zgromadziły powinna być wykładana już w szkołach podstawowych, bo co najsmutniejsze, często ofiarami sztuczek producentów żywności są dzieci, wśród których lekarze obserwują rosnącą skalę otyłości. Dla mnie ta książka w wielu momentach była oświeceniem, chociaż wydawało mi się, że zakupy robię rozsądnie i nie wątpię, że nie jestem w tym gronie jedyna.
Powiedzieć, że polecam tą książkę to mało. Uważam, że każdy wręcz powinien ją przeczytać, bo jeśli będziemy kupować świadomie, może kiedyś uda się oduczyć nieuczciwych producentów ich żywnościowych sztuczek.
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
Katarzyna Bosacka, Małgorzata Kozłowska –Wojciechowska, „Czy wiesz co jesz? Poradnik konsumenta czyli na co zwracać uwagę robiąc codzienne zakupy”, Publicat, Poznań 2011
Komentarze