„Przelotni kochankowie” – recenzja

Recenzja filmu „Przelotni kochankowie”.
Najnowszy film Pedro Almodovara wzbudza mieszane uczucia. Jak każdy jego film, chciałoby się powiedzieć.

Usterka samolotu lecącego do Meksyku dla większości pasażerów jest wyjątkowo nie na rękę. I nie chodzi tu o to, żeby obawiali się o własne życie – do problemu podchodzą znacznie bardziej prozaicznie. Zwyczajnie muszą dotrzeć do Meksyku, aby załatwić ważne sprawy, albo po prostu uciec przed własną przeszłością.

Pasażerowie, początkowo obcy i nieufni wobec siebie, stopniowo się otwierają. Często też mimowolnie zostają zaangażowani w problemy towarzyszy niedoli. Chciałoby się napisać, że tragedia zbliża ludzi, byłoby to jednak zdanie zupełnie niepasujące do tego, co dzieje się na pokładzie samolotu.

„Przelotni kochankowie” (tytuł oryginału to „Los Pasajeros Amantes”) jako komedia może być bardzo różnie odbierana. Większość zobaczy w niej zapewne lekką, momentami absurdalną historię z trzema mocno przerysowanymi stewardami w tle. Inni skoncentrują się przede wszystkim na poważniejszych kwestiach – homoseksualizmie i seksualności w ogóle, zdradzie i poczuciu własnej tożsamości. Pozostali, znający hiszpańskie realia, spojrzą na „Przelotnych kochanków” jak na film ku pokrzepieniu hiszpańskich serc. Ta komedia naszpikowana jest bowiem drobnymi (często uszczypliwymi) uwagami, docinkami, aluzjami i nawiązaniami, które Hiszpanie bez problemu rozszyfrowali, ale które dla obcokrajowców mogą być po prostu niezrozumiałe.

Warto zwrócić uwagę na to, że do tej produkcji Pedro Almodovar zaprosił gwiazdy hiszpańskiego kina. Poza Penelope Cruz i Antonio Banderasem, którzy tym razem mają role epizodyczne, w „Przelotnych kochankach” podziwiać możemy także takich aktorów jak: Javier Cámara, Blanca Suarez, Lola Dueñas, Cecilia Roth czy Carmen Machiz, znanych widzom z wcześniejszych filmów reżysera.

DVD z filmem zostało wydane w bardzo przyjemnej dla oka formie. Opakowanie, w stu procentach oddające klimat filmu, w żywych, energetycznych kolorach, poza płytą skrywa w sobie miniksiążeczkę ze zdjęciami z filmu i z planu (również z samym reżyserem), a także z krótkim streszczeniem fabuły, wyjaśnieniem niektórych scen (a właściwie tego, co było dla nich inspiracją), informacjami na temat wybranej muzyki i krótkimi notkami biograficznymi wybranych aktorów i samego reżysera.

Ocena tego filmu nie jest prosta. Jest on na pewno inny niż wcześniejsze dzieła Almodovara, ale też w jakiś sposób doskonale wpisuje się w jego twórczość. Z pewnością warto obejrzeć go kilka razy – za pierwszym bowiem wiele niuansów i „smaczków” nadających charakter tej produkcji może umknąć. Dla miłośników twórczości Pedro Almodovara „Przelotni kochankowie” będą prawdziwym gwiazdkowym prezentem.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

„Przelotni kochankowie”, reż. Pedro Almodovar, 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat