Przez ciernie do gwiazd

Recenzja filmu „Prometeusz”.
Ridley Scott długo kazał czekać wiernym fanom serii Obcy. Po latach mamy nowy film niosący światło nadziei spragnionym potworów z kwasem zamiast krwi - nadszedł Prometeusz!

Reżyser „Prometeusza” to postać, bez której obecny obraz Si-Fi nie byłby pełny. Fabuła filmu dotyczy wydarzeń sprzed tragicznych wydarzeń na Nostromo, gdzie ujawniła się bezimienna rasa obcych niosącą zagładę wszystkim i wszystkiemu. Jednak różnica pomiędzy filmami jest znaczna. Losy Ripley opisują, jak z kosmicznych jaj nieznany twór bez początku przynosi zagładę, w „Prometeuszu” dostajemy początek i pytania odnośnie początku nas samych. Esencją opowieści jest grupa naukowców wyruszająca na odległy księżyc w poszukiwania początków ludzkości i odpowiedzi o nasze przeznaczenie.

Na pierwszy rzut oka, oprócz zapierających dech efektów specjalnych, nie dostajemy nic, co mogłoby wynieść „Prometeusza” na granice ubóstwienia przez widzów, ale tylko na pierwszy rzut oka. Z oficjalnych zapowiedzi wiemy, że mamy do czynienia dopiero z pierwszą częścią planowanej trylogii, więc nie ma mowy o fajerkach - cała opowieść jak wino musi dojrzeć. Niektórzy zarzucą sztampowość, ale tutaj chodzi o wszystko, co dzieje się poza nagłymi i nieoczekiwanymi zgonami, o niuansiki, drobne frazy rozbudzające świadomość widza - w tym Ridley Scott jest mistrzem. Pytania o jestestwo, o Boga w sytuacji, gdy nasze początki okazują się inne od zakładanych, o inne światy nie są ogólnodostępne. Trzeba je wyciągać i zmuszać szare komórki do interpretacji. Może i reżyser popełnia te same błędy, co w „Łowcy Androidów”, ale winić go za to nie będę.

„Prometeusz” nie jest filmem genialnym, jest otwartą bramą, która ma rozbudzić w nas ciekawość kolejnej opowieści z odpowiedziami i pytaniami. Nie można oczekiwać i spodziewać się niczego więcej od twórcy tej klasy, z zapowiedzią kolejnych części. Oczywiście, zdarzają się logiczne bzdurki, ale nie zamazują tła bardzo ciekawej opowieści. Idealne rozpoczęcie serii Obcy, dające nowe życie Ellen Ripley i jej zmaganiom.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)

„Prometeusz”, reż. Ridley Scott, 2012 USA



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat